Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Zofia Solarzowa

1902 – 1988

Pieśń, przyśpiewka, opowieść ludowa, teatr umożliwiały jej wypowiedzenie się pełnym głosem. Praca z grupą, wspólne działania artystyczne i radość tworzenia były kluczem do rozkwitu, do wyzwalania w sobie i ludziach dobrej energii.

Kierunek - zmiany

Urodziła się w Odessie 8 lutego 1902 roku. Gdy miała półtora roku, jako sierota trafiła do domu Marii i Władysława Symonowiczów, do majątku Miąse na Mazowszu.
Całe dzieciństwo otoczona była ludźmi nietuzinkowymi, społecznie zaangażowanymi. Dom tętnił życiem, stałymi bywalcami byli działacze ludowi, oświatowi, artyści i wszelcy „rewolucjoniści". Odbywały się tam m.in. zebrania redakcyjne czasopisma ludowego„Siewba", a po jego zlikwidowaniu „Zarania". W domu wrzało od żarliwych dyskusji, entuzjastycznych planów i marzeń, a zapał ten udzielał się również i jej.

Kamień węgielny

Zofia SolarzowaPrzybrani rodzice z wielką starannością zadbali o jej wykształcenie. Po ukończeniu szkół, w 1922 roku znalazła się jako praktykantka w żeńskiej szkole rolniczej w Gołotczyźnie. Po dwóch latach stała się pełnoprawną nauczycielką przedmiotów ogólnokształcących.

Wkrótce dostała propozycję pracy w powstającym z inicjatywy Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych Uniwersytecie Ludowym (UL) w Szycach pod Krakowem.
Było to całkowite novum na gruncie polskim. Z założenia szkoła miała wzorować się na duńskich Uniwersytetach Ludowych, które zaczęły powstawać w Danii w połowie XIX wieku. Cel był ten sam - edukacja dorosłych mieszkańców wsi.

Zofia nie bez obaw podjęła wyzwanie i w 1924 roku znalazła się w Szycach. W ten sposób stała się współtwórczynią i uczestniczką innowacyjnego przedsięwzięcia, eksperymentu...

Wszelkie reguły dotyczące współżycia i metod nauczania wypracowywali od podstaw i w praktyce sami uczestnicy. Wszyscy uczyli się od siebie nawzajem, zarówno nauczyciele, jak i wychowankowie stawiali przecież pierwsze kroki w realizacji swojej idei. „Trzeba to powiedzieć szczerze, że zaczynem na późniejszy dorobek wychowawczy naszego Uniwersytetu byliśmy my sami" (Mój pamiętnik, Zofia Solarzowa).

Dyrektorem szkoły był charyzmatyczny Ignacy Solarz, który niebawem został jej mężem.
Znakomicie uzupełniali się w swojej pracy, a prowadzony przez nich UL stał się w całym kraju przedmiotem żywych dyskusji, zachwytów, ale również krytyki. Rewolucyjne podejście do edukacji budziło sprzeciw w wielu środowiskach, zwłaszcza związanych z Kościołem.

W ciągu roku odbywały się dwa kursy: męski - zimowy i żeński - wiosenny.
Zofia prowadziła zajęcia z literatury, języka polskiego, zajęcia na tematy związane z rodziną oraz artystyczne. Kierowała także internatem.

30 września 1931 roku, niechętne Uniwersytetowi władze sanacyjne doprowadziły do zwolnienia Solarzów z pracy, a następnie likwidacji całej placówki.

Płomień nie gaśnie

Liczni zwolennicy Uniwersytetu bezzwłocznie ruszyli z pomocą. Mieszkańcy dużej wsi Gać (w tym wychowankowie UL w Szycach) zaprosili Solarzów, aby kontynuowali swoje dzieło.
Już jesienią 1932 roku została tu zainaugurowana działalność Wiejskiego Uniwersytetu Orkanowego. Początki były niezmiernie trudne, brakowało funduszy, odpowiedniego lokalu, sytuacja polityczna była wyjątkowo niesprzyjająca, jednak ludzie zaangażowani w działanie placówki byli niezłomni. Na początku, ze względu na brak środków zajęcia prowadzili tylko Solarzowie, gdyż nie stać ich było na zatrudnienie trzeciego stałego wykładowcy. Z pomocą przyszli wtedy byli wychowankowie, którzy uczestniczyli w prowadzeniu zajęć.

W całym kraju bez przerwy organizowano zbiórkę funduszy. Entuzjazm, wiara i poczucie sprawczości, które opanowały społeczność chłopską niebawem dały owoce. Na zakupionej działce na tzw. Górce Gackiej rozpoczęto budowę budynku przeznaczonego na siedzibę Uniwersytetu. Chłopi zakasawszy rękawy oddali się nieodpłatnej pracy, dzięki czemu już w 1937 roku Uniwersytet znalazł się pod własnym dachem. Od tego momentu rozwijał się w zawrotnym tempie.

Gacka Górka

Okrągły stół

Solarzowie i inni nauczyciele stworzyli z wychowankami prawdziwą wspólnotę - razem mieszkali, jedli, pracowali, wypoczywali, przeżywali trudności i radości. Za największe wartości były uznawane: samostanowienie, spółdzielczość, samodzielność myślenia, swobodne wypowiadanie swoich poglądów. Uniwersytet miał przygotowywać do aktywności społecznej i politycznej. O wszystkich sprawach decydował oddolny samorząd, każdy brał udział w podejmowaniu decyzji podczas wspólnych zebrań, panowała prawdziwa demokracja.
„Stół w Gaci jest prawdziwym okrągłym stołem, przy którym nie ma wyższych i niższych miejsc" (Halina Górska).

Wykłady nigdy nie były czytane, ale wygłaszane „z głowy i serca".
Poznanie historii oddolnego ruchu kobiecego miało być bodźcem do rozbudzenia aspiracji, zmian w postrzeganiu roli kobiet i mężczyzn na wsi, wzmocnienia kobiet.Zofia Solarzowa była autorką prekursorskich zajęć: „Dzieje ruchu kobiecego" oraz „Kobiety w życiu społecznym", które prowadziła na kursie żeńskim. Cykl wykładów obejmował m.in. takie zagadnienia jak: „Kobieta w kulturze pierwotnej. Matriarchat", „Kobieta twórczynią kultury rolnej", „Upadek do roli niewolnicy mężczyzny", „Chrześcijaństwo i kościół wobec kobiety", „Kobiety w dworach, w miastach i w pańszczyźnianej rodzinie", „Pierwsze walki o wyzwolenie. Sufrażystki", „Prawo równości zawodowej, politycznej", „Dzisiejsza kobieta wiejska wobec przyszłości".

Żywiołowe emocje budziły zajęcia Solarzowej z cyklu „Rodzina". „Mówiłam w nich o sprawach, o których nie mówi się na wsi, gdzie ludzie wstydzą się okazywania uczuć, ujawniania spraw osobistych (...) Wykłady o rodzinie pobudzały (...) do żywych dyskusji. Wychowankowie mówili o złych i dobrych obyczajach na wsi. O wynaturzonym prawie stosowanym w odniesieniu do ludzi starych: „Kto nie pracuje, niech nie je", albo „Moje dziecko, moja żona, moje pole, moje sprawy, mogę z nimi robić, co mi się podoba" (Mój pamiętnik, Zofia Solarzowa).

słuchaczkiWyjątkowo dużo serca wkładała w zajęcia artystyczne, w organizowanie przedstawień, tworzenie teatru samorodnego, czyli „z głowy", opartego na spontaniczności, emocjach, wspólnej zabawie. Lubiła inscenizować opowiadania i nowele. Bazowała na pieśniach, przyśpiewkach i opowieściach ludowych, przynoszonych przez wychowanków z całego kraju. Teatr Solarzowej był żywy, swobodny, różnorodny.
„Teatr „gacaków" jest teatrem prawdziwym (...) Jest wyzwalaniem w ludziach - nie w aktorach - instynktu zbiorowego tworzenia i wyzwalania piękna. Znaczy to, że jest zarazem teatrem prawdziwie społecznym" (Leon Kruczkowski 1900-1962)

Solarzowa intensywnie tworzyła, napisała kilka książek na temat idei teatru ludowego oraz kilkaset pieśni i przyśpiewek „Wszędzie i zawsze (...) - śpiewaliśmy. Już na pierwszym kursie nauczyłam słuchaczy wiele dziesiątek pieśni, na następnych kursach śpiewaliśmy ich - setki (...) Ktoś zaczął, wszyscy dołączali swoje głosy. Taki śpiew znają już tylko starsi ludzie na wsi" - wspomina w pamiętniku.

Wraz z wybuchem wojny zamarło życie na Gackiej Górce, a Solarz, aresztowany przez gestapo zaginął w nieznanych okolicznościach.

Na góralską nutę

Po II wojnie światowej Solarzowa starała się kontynuować rozpoczęte dzieło.

Zofia SolarzowaNajpierw prowadziła kursy dla przedszkolanek w Handzlówce, następnie założyła Teatralny Uniwersytet Ludowy w Brusie pod Łodzią. Program zbliżony był do gackiego, jednak ze znacznym rozbudowaniem kierunków artystycznych. Szkoła miała kształcić przyszłych animatorów kultury, przygotowywać do pracy w świetlicach, domach kultury, bibliotekach.
W latach 1950-1953 pracowała w Ministerstwie Kultury i Sztuki w departamencie ruchu amatorskiego, jednak szybko zorientowała się, że bycie urzędniczką nie jest jej powołaniem. Ciągnęło ją na wieś, do pracy z ludźmi, do wspólnego muzykowania, tworzenia. Gnana swoim pragnieniem trafiła do Białego Dunajca, ogromnej, góralskiej wsi i już niebawem zaczęła prowadzić góralski zespół pieśni i tańca „Biały Dunajec".

Aktywnie uczestniczyła w odbudowie Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych, była członkinią Rady Uniwersytetów Ludowych. Nigdy niestety nie udało się jej wskrzesić, tego co zostało pogrzebane na Gackiej Górce.

W rytmie kujawiaka

„Gać Solarza byłaby - tak mi się przynajmniej wydaje - cichą pustelnią przygotowującą bojowników. Gać Solarzowej rozbrzmiewa pieśniami o wiśniach, czereśniach, zapalających się w słońcu, dudni muzyką kujawiaków, polek i krakowiaków, lśni barwami kolorowych wycinanek, szepce słowami legend góralskich, muzyką wierszy Kasprowicza" (Halina Górska).

 

Bibliografia:

  • Lucjan Turos, Uniwersytet Ludowy Ignacego Solarza i jego wychowankowie, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1970
  • red. Zofia Mierzwińska-Szybka, Wspomnienia o Ignacym Solarzu „Chrzestnym", Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1983
  • Zofia Solarzowa, Mój pamiętnik, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1973

Tekst: Gosia Kowalska