Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Zespół ludowy „Jagody” z Niedalina

Miejscowość: Niedalino
Gmina: Świeszyno
Powiat: koszaliński
Województwo: zachodniopomorskie
Data powstania: 1977
Przewodnicząca: Anna Bihun
Adres: Niedalino 7, 76 – 024 Świeszyno
Telefon: (94) 318 35 96
 

Historia

Za czasów prezydentury Bolesława Bieruta (1947-1952) we wsi działała Liga Kobiet Polskich, organizacja założona w 1913 roku w Warszawie przez Izabelę Moszczeńską. W latach powojennych jej oddziały powstawały w miastach i wioskach na terenie całego kraju.
Wkrótce we wsi zlikwidowano Ligę, a w jej miejsce utworzono Koło Gospodyń Wiejskich.
- Tak to trwało i trwało, aż w 1977 roku ówczesna przewodnicząca Koła, pani Czesława Kowalik powiedziała „wiecie co dziewczyny, a może my byśmy tak założyły zespół, pośpiewały trochę?". Dotychczas śpiewałyśmy często we własnym gronie, dla siebie, dla przyjemności, więc postanowiłyśmy spróbować i tak zaczęła się nasza kariera - śmieje się Anna Bihun, współzałożycielka zespołu i jego kierowniczka do dnia dzisiejszego.
„Od stycznia 1977 roku rozpoczął swoją działalność zespół śpiewaczy przy Kole Gospodyń. Na pierwszej próbie wysunięto propozycję kupna materiału na bluzki i spódnice za własne pieniądze. Zakupiono materiał, uszyto bluzki i spódnice oraz wyhaftowano je własnoręcznie"
(notatka z kroniki).

zespół Jagody

Pierwszy występ na scenie miały na festiwalu w Mostowie w 1977 roku, zajęły tam drugie miejsce i ... stało się to regułą, przez pierwsze lata istnienia, gdzie nie trafiły, zawsze przyznawano im drugą nagrodę.
- Najpierw zespół był bezimienny. Pojechałyśmy na pierwszy przegląd, zaśpiewałyśmy, a gdy nadszedł moment odebrania przyznanej nagrody nagle okazało się, że trzeba podać nazwę grupy. Zaczęłyśmy oczami przewracać, gorączkowo myśleć, główkować, a że akurat piosenkę „Czerwone jagody" śpiewałyśmy, a i okolice naszej wsi z obfitości jagód słyną to szybko nazwę „Jagody" podałyśmy. Potem, jak ochłonęłyśmy to próbowałyśmy tę nazwę zmienić, ale było już za późno, bo ta do nas przylgnęła i inna przyjąć się już nie chciała - opowiada pani Anna.

Koło Gospodyń istniało dopóki żyło starsze pokolenie kobiet. Młode rwały się bardziej do śpiewu i występów niż działania w strukturach Koła. Ostatecznie Koło przestało istnieć w okresie transformacji ustrojowej w efekcie której rozwiązano tutejsze Kółka Rolnicze sprawujące pieczę nad KGW i wspierające je finansowo.

Sobótka, 1987 rok

„Jagodom" udało się przetrwać wszelkie zawirowania historii, istnieją i śpiewają nieprzerwanie do dziś. Co tydzień, od ponad 30 lat spotykają się na próbach, uczą się nowych przyśpiewek, wymyślają kolejne teksty i melodie.

Działania

- My tu zgonione z różnych stron, z Rzeszowszczyzny, Kielecczyzny, okolic Tarnobrzegu, dużo jest też rodzin narodowości ukraińskiej. Śpiewamy pieśni z tamtych regionów, z naszych rodzinnych stron, to czego nauczyli nas rodzice, to co słyszałyśmy w naszych domach od dzieciństwa - mówi Anna Bihun.

zespół JagodyJakoś nie miały szczęścia do muzykantów, kilku się przewinęło przez zespół, ale miejsca długo nie zagrzali. Ostatni wyjechał do Australii i wtedy powiedziały „stop" i postanowiły, że będą śpiewać a'capella. Ich wielogłosowy śpiew, nawiązujący do muzyki ukraińskiej jest wyjątkowo urokliwy i wyróżnia je na tle innych zespołów ludowych.
Śpiewają tradycyjne pieśni ze Wschodu, ale także te, które gdzieś usłyszą, które im się spodobają, bo uszy mają zawsze szeroko otwarte na piękne tony. Same wymyślają teksty do znanych melodii. - Śpiewamy na wyczucie, nigdy nie miałyśmy żadnego instruktora, nawet nut nie znamy. Nikt nas nie uczył, ale muzyka towarzyszyła nam zawsze. Nasi rodzice spotykali się wspólnie i śpiewali, kiedyś na wsi było to po prostu naturalne - opowiada pani Anna.

Nie posiadają strojów ludowych, bo w okolicach Niedalina po prostu takich nie ma. Marzy im się strój rzeszowski, gdyż ich repertuar to przede wszystkim pieśni z tamtego regionu, jednak jego cena jest zbyt wysoka. Same zawsze szyły sobie stroje, samodzielnie zdobiły haftami, a w okresie kryzysu radziły sobie jak mogły i jako materiału używały nawet firan.

nagrody dla zespołu„Jagody" ze swoimi występami objechały niemal całą Polskę.
W sezonie letnim trudno je zastać na miejscu, bo jeżdżą z jednego przeglądu folklorystycznego na drugi i tak aż do jesiennych chłodów.
Gdy tylko zaczną się roztopy, w marcu ruszają na Kaziuki Wileńskie do Świdwina. W dniu imienin św. Kazimierza, patrona Wilna odbywa się tu jarmark rękodzieła, tradycyjnego kresowego jadła oraz konkurs kapel ludowych.
Zaraz po tym występują na Łobeskich Spotkaniach z Folklorem „Łobeska Baba Wielkanocna". Tutaj właśnie, w 2010 roku w kategorii zespołów śpiewaczych otrzymały prestiżowy tytuł Laureata.
Rok wcześniej zajęły pierwsze miejsce w Wojewódzkim Przeglądzie Amatorskiego Ruchu Artystycznego. Co roku w różnych wsiach na terenie ich gminy śpiewają na Przeglądzie Zespołów i Twórców Ludowych „Siemionalia", na których zawsze gościł aktor teatralny i filmowy Wojciech Siemion.
W Darłowie na przeglądzie zespołów śpiewaczych w zaaranżowanej przez siebie ludowej chatce krytej strzechą gościły ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, co wspominają do dziś.
Swoją muzykę oraz wykonywane samodzielnie rękodzieło prezentowały na wymianie kulturalnej w Niemczech, śpiewały też dla Francuzów i goszczących u nich we wsi przybyszów z Syberii.

zespół Jagody podczas festynu

W niedalińskiej bibliotece na półkach piętrzą się zdobyte przez nie statuetki i puchary oraz inne nagrody - drewniane baby, koguciki, złote i srebrne malwy, a ściany obwieszone są dziesiątkami dyplomów - miejsca już brak od dawna, więc ostatnie nagrody chowane są do szaf, a dyplomy zapełniają szuflady.
Starosta Koszaliński uhonorował je tytułem „Najlepszy Zespół Ziemi Koszalińskiej". Za zasługi w upowszechnianiu kultury i przyczynianiu się do rozwoju regionu Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego przyznał im złotą Odznakę Honorową Gryfa Zachodniopomorskiego.
Członkinie zespołu otrzymały także odznaki „Zasłużony Działacz Kultury", a pani Anna Bihun jest posiadaczką Srebrnego Krzyża Zasługi nadanego jej przez prezydenta Polski.
jedna z nagród przyznanych JagodomOstanie podsumowanie dokonań zespołu zrobiły z okazji jubileuszu 30-lecia istnienia. W tym okresie podczas różnorodnych przeglądów i festiwali jedenaście razy zdobyły I miejsce, dwadzieścia razy II miejsce, dziewiętnaście razy przyznano im statuetkę złotej i srebrnej Malwy na przeglądzie kapel ludowych i zespołów śpiewaczych w Połczynie Zdroju.
Od tego czasu nie liczą już, ani nagród, ani przyznanych wyróżnień.
Dzięki wyjazdom nawiązały mnóstwo trwających lata znajomości, zaprzyjaźniły się z innymi zespołami i to jest dla nich najbardziej cenne.
Chociaż ostatnio występują w bardzo okrojonym składzie, bo często tylko we trzy, to ich mocne głosy i specyficzny śpiew zawsze robią wrażenie na słuchających. Mimo długoletniego doświadczenia scenicznego przed każdym występem mają taką samą tremę, jednak jak twierdzą działa to na nie mobilizująco i powoduje, że dają z siebie wszystko.

Jednak nie tylko muzyką żyją „Jagody". Biorą także udział w festynach i jarmarkach, przygotowują tradycyjne potrawy i prezentują tam własne rękodzieło - hafty, kwiaty z bibuły, pisanki, palmy wielkanocne. Uczestniczą w dożynkach, wystawach, spotkaniach seniorów.
We wsi organizują od lat Dzień Pieczonego Ziemniaka oraz rytualne palenie choinek. Po święcie Matki Bożej Gromnicznej, czyli po 2 lutego zgodnie z przyjętym obyczajem choinki powinny opuścić domy. Wszyscy mieszkańcy przynoszą wtedy, oczywiście wyłącznie te naturalne w jedno miejsce, składają na stosie, po czym wspólnie dokonują spalenia. Zwyczaj taki dawno temu podpatrzyły w Świdwinie, a że bardzo im się spodobał, więc przeniosły go na własny grunt.

liderki zespołu Jeszcze niedawno wyprawiały we wsi obchody Nocy Świętojańskiej, przygotowywały różne atrakcje na lany poniedziałek, wszędzie ich było pełno i ciągle coś się działo. - Jesteśmy jednak coraz starsze, tu skrzypi, tam skrzypi i z wiekiem coraz mniej energii mamy do działań - mówi Anna Bihun.

Dalsze losy zespołu stoją pod znakiem zapytania. Obecnie tworzy go 5 kobiet, ich ilość maleje z roku na rok, starsze członkinie odchodzą, umierają. Czy ktoś je zastąpi? Czy zespół przetrwa? To największe zmartwienie „Jagód".
- Rozsławiłyśmy naszą gminę, ludzie nie wiedzą, gdzie jest Niedalino, ale gdzie „Jagody" to już wiedzą - śmieje się pani Anna. - Trzydzieści lat temu w zespole było 25 kobiet, wtedy ludzie mieli więcej ochoty na wspólne działania. Dziś młode dziewczyny uciekają ze wsi, nie mają czasu lub po prostu nie chcą śpiewać, jak to robiły ich matki i babki.

Posłuchaj

Jagody - U młynareczki we młynie
Jagody - W okienku siedziała

Tekst: Gosia Kowalska