Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Z potrzeby serca

Jej ciepłe spojrzenie brązowych oczu oraz zmęczony uśmiech pokazuje, że czasami realizacja marzeń wygląda nieco inaczej niż oczekiwania co do nich na początku drogi. Jednak, mimo to, życie w Naturze daje dużo satysfakcji i spełnienia.

Elżbieta Mróz jest rolniczką ekologiczną z potrzeby serca. Od zawsze interesowała ją przyroda, etnografia, wieś. W dzieciństwie z łatwością zapamiętywała jedynie nazwy roślin (również łacińskie). Wychowała się w mieście, we Wrocławiu, ale wolny czas spędzała na wsi u dziadków.

Portret ElżbietyChciała studiować etnografię lub ogrodnictwo. Jednak na pierwszy kierunek było zbyt wielu kandydatów na miejsce a po studiach niepewna przyszłość, natomiast ogrodnictwa nie było we Wrocławiu. Rodzice naciskali żeby wybrała kierunek bardziej przydatny w życiu, z perspektywami. Poszła na kompromis - wybrała Wydział Inżynieryjno-Ekonomiczny Przemysłu Spożywczego (egzaminy z jej ulubionych przedmiotów - matematyki i chemii). Po studiach otrzymała tytuł magistra inżyniera ekonomisty.

Uprawa roli zawsze sprawiała Elżbiecie ogromną przyjemność. Już jako dziecko pomagała dziadkom podczas żniw. Potem przyszedł czas pracowniczych ogródków działkowych uprawianych wspólnie za znajomymi i innymi członkami rodziny.

Piekary

Rok 1980, teściowie kupili dom na wsi. Elżbieta urodziła syna. Syn w kojcu, mama kopie ogród. Córka ma dwa lata. Od tego czasu wraz z mężem i dwójką dzieci jeżdżą na wieś do teściów we wszystkie weekendy i na każde wakacje. Wieś nazywa się Piekary. Elżbiecie od razu nazwa kojarzy się z pieczeniem. Postanawia wypiekać figuralne ciasta obrzędowe, o których dowiedziała się kiedyś interesując się etnografią - w okolicach Lwowa kobiety piekły je w okresie świątecznym.

Wyrabianie ciastaPieczywo figuralne robi z ciasta drożdżowego. Toczy lub klei z masy różne formy, w zależności od okazji: baranki, zajączki, palmy, wianki, ptaszki. Każdy egzemplarz jest inny, ręcznie robiony, przyozdobiony bakaliami, z ciasta o różnych odcieniach (z makiem, kakao, kurkumą, otrębami). Takie figurki co roku wypieka też dla swoich dzieci, rodziny i znajomych. Dostaje za nie nagrody na corocznych konkursach „Kolorowe wsie", z czasem swoje wyroby nazywa „Lepiuszkami Smielickimi". Na konkursach doceniane i nagradzane są też prezentowane przez nią wycinanki ludowe.

Od 1985 roku bierze również udział w wystawach i kiermaszach wielkanocnych w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.

Smielice

Od początku lat osiemdziesiątych Elżbieta interesuje się makrobiotyką (filozofia życia oparta na zdrowym, zrównoważonym życiu, między innymi na spożywaniu prostej, lokalnej i jak najmniej przetworzonej żywności). Ciągle marzy o własnym wiejskim ogrodzie na weekendowe wypady z rodziną. Jej potrzebę przebywania na łonie natury z zamiłowania do przyrody wzmacnia jeszcze alergia u dzieci.

W 1990 roku nadarzyła się okazja by wraz z rodzicami rozpocząć uprawiać ekologicznie (a początkowo również biodynamicznie) owoce i warzywa na terenie 4,5 hektarowego gospodarstwa w Smielicach (ok. 70 km od Wrocławia). Już pierwszego roku uprawy udało im się na ½ ha ziemi wyhodować pomidory i truskawki, które sprzedają w okolicy.

To dopiero początki ekologicznej żywności w Polsce, nie ma jeszcze zbyt dużego zapotrzebowania na zdrowe produkty.

Gospodarstwo zaczyna tętnić życiem. Elżbieta uprawia różnorodne mało znane warzywa. Można u niej skosztować owoców takich jak: maliny w trzech kolorach - żółte, czerwone, czarne, jagody kamczackie, aronia, pigwy, aktinidie - małe kiwi, świdośliwy, jabłka starych odmian, śliwki.

Ela posadziła wiele krzewów owocowych i ozdobnych, również tych mniej znanych.

Wiejskie smakołykiZ ich owoców robi przetwory, piecze ciasta (np. wymyślony przez siebie „Suszek Smielicki" - ciasto z dużą ilością lokalnych suszonych owoców).

W 1991 roku wstępuje do Ekolandu, bierze udział w kursie dotyczącym gospodarstwa biodynamicznego i ekologicznego.

Do ich gospodarstwa coraz częściej zaglądają sarny i zające zjadając młode pędy drzewek, korzenie warzyw niszczą nornice i karczowniki. Gospodarze postanawiają sadzić drzewka w dużych dziurawych wiadrach, a teren ogrodzić płotem.

Smielice to miejsce na ziemi otoczone lasem, istny Raj na Ziemi. Oprócz ich domu znajduje się tu jeszcze jeden, również użytkowany jedynie w weekendy.

Gospodarstwo położone jest na terenie Parku Krajobrazowego Dolina Baryczy. Wzdłuż polnej bitej drogi stoi rząd starych dębów. Na terenie posesji rośnie dąb o obwodzie pnia 6,5m (na wys. 1,3 m) oraz stara lipa o obwodzie 4,2 m, w której od kilkunastu lat w dziupli mieszka puszczyk. Koło domu znajduje się piękny ogród ziołowo-warzywny, po drugiej stronie domu stoi drewniana stodoła.

Wokół cisza, słychać tylko ptaki i szum drzew.

Pożar

Elżbieta dużo pracuje we Wrocławiu (jako główna księgowa), często zostaje po godzinach. Coraz mniej czasu poświęca gospodarstwu na wsi. Córka założyła własną rodzinę. Syn skończył szkołę średnią, pomaturalną. Okazało się, że jest poważnie chory.

Krótko przed 1 listopada 2000 roku doszczętnie spłonął ich dom w Smielicach. Najprawdopodobniej został podpalony - w tym czasie było wiele pożarów w okolicy. Gdy przyjechali z Wrocławia nie było już czego ratować.

To wszystko zaczyna przerastać Elżbietę. Stres robił swoje. Była wyniszczona fizycznie i psychicznie. W maju 2001 roku postanawia wraz z synem przenieść się z Wrocławia do Smielic, odreagować ostatnie wydarzenia, przeżyć na miejscu pożar, zintegrować w sobie to wszystko co się wydarzyło. Początkowo planowała zostać na wsi 2 miesiące. Została do dziś.

Mieszka wraz z synem w prymitywnych warunkach w przystosowanej dawnej oborze. Z widokiem na ruiny domu - pozostał tylko komin i fundamenty.

Szukała pracy w pobliskim Miliczu jako księgowa. Niestety był to czas dużego bezrobocia i ani ona, ani jej syn nie znaleźli pracy. Postanowili więcej energii i zaangażowania przenieść na rzecz swojego obejścia w Smielicach - pojawiły się u nich zwierzęta gospodarskie takie jak: kozy, owce, daniele (na 3 ha), a przez krótki czas nawet klacz. Jedno z trzech pierwszych stad kurek zielononóżek (stara rasa kur) w Dolinie Baryczy było właśnie w Smielicach u Eli Mróz.

Krótko przed pożarem gospodarstwo zgłoszono jako gospodarstwo ekoagroturystyczne. Informacja ta pojawia się w 2001 roku w katalogu ECEAT, gdy nie ma już domu. Przyjeżdżają turyści angielscy i holenderscy, często z małymi dziećmi - śpią pod namiotem lub w przyczepie kempingowej. Są zachwyceni ciszą i spokojem, z przyjemnością odrywają się od codziennego zgiełku miast.

Ciastka domowej robotyW 1997 roku gospodarstwo zostało poddane pierwszej kontroli Ekolandu, w 1999 roku kolejna kontrola. Od roku 2002 Elżbieta Mróz posiada certyfikat rolnika ekologicznego. Corocznie gospodarstwo kontroluje jednostka certyfikująca Agro-Bio-Test.

Coraz częściej do Smielic przyjeżdżają goście - indywidualni turyści oglądający gospodarstwo lub klienci przyjeżdżający po produkty ekologiczne. Najwięcej jest ich wiosną, gdy kwitnie wiele krzewów i gospodarstwo pięknie się prezentuje.

Przyjeżdżają rolnicy ekologiczni na szkolenia o agroturystyce.

Edukacja w gospodarstwie

Pojawiają się dzieci z pobliskiej wsi - chcą zobaczyć ciekawe zwierzęta hodowlane, nieznane im rośliny. Potem przyprowadzają panią z kółka biologicznego, przyjeżdżają na wycieczki rowerowe.

Gazetka edukacyjna na drzwiach stodołyElżbieta oprowadza ich po gospodarstwie, ogrodzie. Opowiada o rolnictwie ekologicznym, o okolicznych lasach łęgowych, roślinach, zwierzętach, ziołach. Mówi jak powstają sery kozie (podpuszczkowe i twarogowe), tradycyjne potrawy wiejskie (podpłomyki, kwasy, kiszonki, przetwory, napoje z płatków róży, pieczone ulęgałki itp.). Przy okazji uczestnicy mogą degustować wszystkie te potrawy i napoje. Dużym zainteresowaniem cieszy się mleko kozie i jego przetwory: kefir, sery. Smakują ciasta makrobiotyczne, z mąki z pełnego przemiału.

Gospodarstwo jest coraz lepiej znane i odwiedza je wiele zorganizowanych grup dzieci (przedszkola, szkoły podstawowe, gimnazjalne, średnie).
Zaprzyjaźniony ksiądz z parafii z Trzebicka podsyła grupy turystów.

Mąż Eli, Marek, robi pyszne wina aroniowe, berberysowe, czy z jagód kamczackich. Syn pisze wiersze (publikowane w piśmie literackim) i często grywa w klubie szachowym (do którego powstania się przyczynił), uczestniczy w turniejach szachowych. Córka jest nauczycielką w szkole w Trzebnicy.

W gospodarstwie rośnie mnóstwo ziół. Elżbieta przyrządza potrawy z różnych dzikich roślin, tzw. chwastów.

Konkursy, kiermasze

Wypiekane przez siebie drożdżowe ciasta figuralne nazwała „Lepiuszkami Smielickimi". Zostały wyróżnione jako: „Pamiątka turystyczna z Dolnego Śląska", „Pamiątka z Doliny Baryczy" oraz w konkursach „Rękodzieło" w Dzierżoniowie.
Z owoców suszonych w gospodarstwie piecze ciasto „Suszek Smielicki" nagrodzone (II m-ce) we Wrocławiu w konkursie „Nasze kulinarne dziedzictwo".

Z kolorowych gałązek krzewów rosnących w jej ogrodzie i z łodyg dużych rdestów przypominających bambusy - robi wielkanocne „Palmy Smielickie" - wyróżnione na prezentacjach stołów wielkanocnych we Wrocławiu.

Uczestniczy w kiermaszach ekologicznych w Miliczu, Wrocławiu, czy Przysieku.
Przeprowadzono u niej warsztaty filcowania wełny dla kobiet i dla dzieci. Z czasem sama zaczyna je prowadzić.

Edukacja w gospodarstwieUczestniczy w imprezach organizowanych przez Stowarzyszenie Turystyki Wiejskiej w Parku Krajobrazowym „Dolina Baryczy", w Dniach Milicza, Święcie Karpia, Biesiadach Agroturystycznych itp.

Jest członkinią organizacji: ECEAT, Zagroda, Stowarzyszenie Turystyki Wiejskiej - umieszczona w katalogu jako rolniczka ekologiczna.

W jej działalności mocno rysuje się budowanie tożsamości lokalnej. Czuje silną więź z miejscem gdzie mieszka. Potrawy oraz ozdoby świąteczne przez siebie wymyślone nazywa „smielickimi".

Elżbieta Mróz jest przykładem współczesnej Siłaczki, która podążając za swoimi marzeniami wybrała trudną drogę. Satysfakcję czerpie z pracy własnych rąk, lecząc siebie i swoją rodzinę naturalnymi metodami, a przede wszystkim żyjąc w zgodzie ze sobą.

 

Tekst: Danka Nowak