Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Pani Sołtys z Charcibałdy

Wieś Charcibałda na Kurpiach Zielonych. Położona wśród lasów, trochę na uboczu, wiedzie do niej żwirowa, nie najlepszej jakości droga.

okno kurpiowskiej chatyPrzy niej zresztą znajduje się tylko kilkanaście zabudowań, cała reszta rozrzucona jest bezładnie wśród lasów i lasków. Spina je sieć polnych dróg, czasem trudnych do przebycia, gdzie obcemu łatwo zabłądzić, stracić orientację.
Jednak jest to wieś, o której śpiewa Zespół Mazowsze w piosence „Gdzie jedziesz Panie Michale?" - w kurpiowskim oryginale „Gdzie się wybzieros, Panie Nichale", jej nazwa jest też w tytule jednego z Czterech Nokturnów Kurpiowskich Bronisława Kazimierza Przybylskiego pt.: „Ciemna Noc nad Charcibałdą".
Ostatnio staje się coraz bardziej znana dzięki Mazowieckim Plenerom Rzeźbiarskim, których piąta edycja odbyła się w roku ubiegłym, a których pomysłodawcą i głównym organizatorem jest sołtys wsi Charcibałda, Pani Halina Danuta Kostewicz. Rzeźby te pozostają w Gminie Myszyniec, zdobiąc miejscowości gminy.

Halina Danuta KostewiczPani Danuta urodziła się w Charcibałdzie w roku 1952. Tu skończyła szkołę podstawową, która od kilkunastu już lat nie istnieje. Potem wyjechała. Mieszkała w Ostrołęce, działała zawsze na wielu płaszczyznach i zawsze udzielała się społecznie. Przez kilka lat prowadziła sklepik z wyrobami kurpiowskiego rękodzieła, działała i działa aktywnie w Związku Kurpiów, jest prezesem oddziału ostrołęckiego Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej. Słynie ze swoich kulinarnych, opartych na kuchni regionalnej umiejętnościach, prowadziła rubrykę kulinarną w lokalnej prasie.
Zakochana w Kurpiowszczyźnie stara się zawsze promować swój region, czasem poprzez takie nietuzinkowe działania, jak udział w biciu rekordu Guinnesa w pieczeniu najdłuższego na świecie kurpiowskiego rejbaka. Jest autorką książki „Kurpiowskie jadło".

krosna w  świetlicyW 2005 roku, po śmierci męża, wraca do Charcibałdy. Zamieszkuje w rodzinnym, ponad stuletnim drewnianym domu. Jak zawsze aktywna, pełna pomysłów. Widzi wokół nie tylko piękne krajobrazy i niezniszczoną przyrodę, ale i sytuację mieszkańców, czasem niedostatek, brak dostępu do kultury, zatracenie tradycji.
Zna tu wszystkich i wszyscy ją znają. Widząc jej aktywność i operatywność, mieszkańcy wybierają ją sołtysem. Od tej pory jej rodzinna zagroda zwana jest sołtysówką.

Najłatwiej trafić jej do kobiet, znajduje z nimi wspólny język.
Zakłada Koło Gospodyń Wiejskich. Zostaje prezesem Towarzystwa Rozwoju Ziemi Kurpiowskiej. Zakłada własną działalność agroturystyczną. Wykorzystuje stare kurpiowskie chałupy, wyposażone w tradycyjne sprzęty, które dostosowuje do potrzeb turystów. Stawia je na leśnej polanie, z dala od innych zabudowań. Na bazie jej gospodarstwa odbywają się Mazowieckie Plenery Rzeźbiarskie, warsztaty etnograficzne. Ci, którzy do niej zawitają, są zawojowani osobowością gospodyni i jej... kuchnią.

świetlica

Wraz z kobietami z Koła Gospodyń Wiejskich uruchomiła świetlicę. Oddała swoje własne prywatne pomieszczenia - wielki strych nad budynkiem gospodarczym. Strych jest ocieplony, ogrzewany i bardzo przestronny. Jest na nim miejsce na wystawę tradycyjnych sprzętów i narzędzi, warsztat tkacki, wyroby ludowego rękodzieła, ale też i komputery. Świetlica została dofinansowana z Poakcesyjnego Programu Wsparcia Obszarów Wiejskich, w ramach Programu Integracji Społecznej.
Dzięki świetlicy mieszkańcy odnajdują sens i wartość bycia razem, zaczynają, jak to kiedyś powszechne było na wsiach, spotykać się, odnajdują więzi sąsiedzkie, pomagają sobie nawzajem, i to od najmłodszych do najstarszych. W świetlicy organizowane są zajęcia wyrównawcze, nauka języka angielskiego, dzieci i młodzież mogą spędzać tu wolny czas.

wnętrze świetlicyPopularne stały się organizowane w świetlicy zabawy wiejskie przy muzyce tradycyjnej kurpiowskiej kapeli, połączone z nauką tańców regionalnych dla młodzieży. Zabawy te są wielką atrakcją dla osób starszych, które bardzo chętnie się na nich bawią, wspominając lata młodości.
Przed świętami w świetlicy spotykają się kobiety, przypominając dawne wiejskie tradycje, wykonując tradycyjne ozdoby świąteczne, wymieniając się kulinarnymi przepisami.
Pani Danuta skrzętnie zbiera wszelkie przepisy i dzieli się swoimi (a zna ich niezliczoną ilość). Ma zamiar w przyszłości wydać obszerną książkę kucharską kurpiowszczyzny.

Pani Kostewicz przy swoim domuNie tylko pełni funkcję sołtysa. Rzeczywiście pomaga swoim mieszkańcom załatwiać wiele urzędowych spraw. Pomaga także tym, którzy znajdują się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej. „Wykorzystuje" funkcję Prezesa PKPS-u, by dostarczyć potrzebującym żywność, pomaga znaleźć sponsorów, którzy udzielą pomocy rzeczowej. Szczególnie w kręgu jej zainteresowań znajdują się najmłodsi. Zorganizowała dla nich kolonie, wyjazdy na ostrołęcki basen, wycieczkę do Warszawy, gdzie m.in. zwiedzały muzea i były w trójwymiarowym kinie.

Marzy się Pani Danucie realizacja projektu, który uaktywniłby mieszkanki wsi i pozwolił im, nie wyprowadzając się z niej, na znalezienie źródła dochodów dla ich rodzin. Chciałaby, by wykorzystane zostały zasoby wsi, jej tradycje, unikalne rękodzieło, a przede wszystkim tkactwo. Jeszcze wcale nie tak dawno prawie w każdym domu stały krosna. Gdyby udało się zapewnic zbyt, te krosna ponownie byłyby uruchomione.

rzeźby przy domuSą pomysły, by członkinie KGW prowadziły naukę gotowania potraw kurpiowskich - pierogów, barszczu, pieczenie szynek, wypiek chleba, pieczenie bab i wielu też innych. I by połączyć pokaz i naukę ze sprzedażą.

A może grupy producenckie skupiające małotowarowe gospodarstwa rolne, a może przetwórnia tak bogatego i dostępnego tu runa leśnego: borówek, grzybów, żurawiny? Może przetwory z nich stałyby się tutejszym produktem lokalnym?
To na razie marzenia, ale marzenia Pani sołtys, przy jej ogromnym zapale, mogą już niedługo stać się rzeczywistością.

Tekst: Robert Domurad