Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Maria z Jarocińskich Kleniewska

1863-1947

Zetknęłam się z nią po raz pierwszy wertując książki i przedwojenne czasopisma w poszukiwaniu śladów aktywności społecznej mieszkanek ziemiańskich dworów i pałaców. Trafiłam na opisy pełnej rozmachu działalności Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek (SZZ), które w 1895 roku powołała do życia.

W publikacjach odnotowany był jedynie suchy fakt, że założyła SZZ, okraszony (ale nie od serca, nie soczyście), zwięzłą notką biograficzną.
Nie dawało mi spokoju kim była kobieta, której udało się założyć organizację liczącą ponad 12 tysięcy członkiń, funkcjonującą ponad podziałami, zrzeszającą ziemianki i włościanki, obejmującą swoim zasięgiem obszar trzech zaborów. Myśli o niej pochłonęły mnie bez reszty. Co takiego miała w sobie, czym przyciągnęła tyle osób, jak je zmobilizowała?
Kto szuka, ten znajduje i tak było tym razem. W ręce wpadły mi wydane przez Regionalne Towarzystwo Powiślan, niestety w bardzo małym nakładzie, wspomnienia Marii Kleniewskiej.
Świadomie przefiltrowałam jej zapiski pod kątem aktywności społecznej skierowanej do mieszkańców wsi.
Czego można dowiedzieć się o kobiecie, która urodziła się ponad 150 lat temu? Ile w jej wspomnieniach jest szczerości, a ile kreacji? Co można wyczytać pomiędzy wierszami?

Charyzmatyczna?

Maria Kleniewska, portret z ok. 1940 rokuW roku 1894 widząc zrzeszenia ugrupowań kobiecych w miastach nasunęła mi się myśl, żeby zorganizować zrzeszenie kulturalne na wsi".
W kwietniu 1895 roku z jej inicjatywy ziemianki z okolicznych dworów zaczynają organizować nielegalne w zaborze rosyjskim spotkania domowe zwane „Kółkami Pracy". Szyją podczas nich bieliznę dla ubogich i szukają metod uchronienia okolicznych chłopów przed agresywną rusyfikacją. Motorem podejmowanych działań jest Maria. Pod jej kierunkiem lokalnie działające „Kółka" przekształcają się stopniowo w organizację o coraz szerszym zasięgu.
Wkrótce zaczynają funkcjonować pod nazwą Delegacja Gospodyń Wiejskich, a w spotkaniu założycielskim 9 grudnia 1902 roku, któremu przewodniczy Kleniewska bierze udział ponad 100 kobiet.
Trzy lata później powstaje Zjednoczone Koło Ziemianek, które zostaje formalnie zalegalizowane w 1907 roku. Władze carskie rejestrują je pod oficjalną nazwą Stowarzyszenie Zjednoczonych Ziemianek. Hasłem przewodnim działań jest wymyślone przez Kleniewską motto „Z Bogiem i Narodem", które odzwierciedla jej światopogląd.
Cele priorytetowe to aktywizacja kobiet z gospodarstw chłopskich oraz samokształcenie i doskonalenie się ziemianek. Na dużą skalę prowadzone są kursy z zakresu ogrodnictwa, sadownictwa, pszczelarstwa, przetwórstwa mleka, hodowli drobiu i trzody chlewnej. Wyposażone w zdobytą wiedzę kobiety mają doprowadzić do wzrostu dochodowości swoich gospodarstw.

Kleniewska przemieszcza się po kraju, odwiedza większe miasta, organizuje liczne spotkania z kobietami, werbuje do wstąpienia w szeregi SZZ, zachęca do zakładania własnych oddziałów, do samoorganizowania się.
Jej ambicją, nie do końca zrealizowaną, było zrzeszenie wszystkich aktywnych kobiet pod egidą SZZ, pragnęła aby „powstała organizacja skupiająca myśli, serca i dusze narodu w jedno ognisko". Mimo pewnych niepowodzeń na tym polu, niezaprzeczalnym faktem jest, że udało się założyć jej pierwszą i najliczniejszą w Polsce kobiecą organizację o charakterze zawodowo - gospodarczym.

Postępowa?

Po wyjściu za mąż za Jana Kleniewskiego domem Marii staje się posiadłość ziemska Kluczkowice na Lubelszczyźnie. Dziś to niewielka wioska, otoczona lasami z kilkusetletnimi dębami i sosnami, leżąca w bliskim sąsiedztwie, niezwykle malowniczej na tym odcinku, Wisły.
Gdy przybywa tu Maria posiadłość składa się z 4 majątków - Kluczkowice, Łaziska, Wrzelów i Szczekarków. Majątek pod okiem jej męża prężnie się rozwija, co rusz podejmowane są kolejne inwestycje - powstaje m.in. fabryka kafli, tartak, stolarnia, warsztat ślusarski, bednarski, kowalski, rymarski, cukrownia, rozbudowuje się browar i gorzelnia.
Jan rzadko kiedy bywa w domu, objeżdża folwarki, wszystkiego dogląda osobiście, nie ma czasu na odpoczynek. Nierozerwalnym węzłem łączy tych dwoje pozytywistyczna idea pracy organicznej i pracy u podstaw.

kurs gospodarczy dla młodych ziemianek, Kluczkowice

Maria ciągle podejmuje nowe wyzwania, kipi pomysłami, nie pozostaje w tyle za swoim mężem. Skupia się na kształceniu zawodowym okolicznych chłopów, przede wszystkim kobiet, na nauce rzemiosła, bo tylko to może polepszyć ich byt, dać szansę na pracę zarobkową.
Dla córek włościańskich otwiera 4 szwalnie mające charakter spółdzielni, aby stworzyć im miejsca pracy. „Obchodził mnie bardzo los dziewcząt, które ukończyły ochronkę lub szkołę i bez zajęcia wałęsały się po wsi". Pod kierunkiem wykwalifikowanej kadry uczą się kroju i szycia, koronkarstwa, tkactwa, haftu.
Przez jedną tylko kluczkowicką szwalnię do wybuchu I wojny światowej przewija się aż 317 dziewcząt. Nauka kontynuowana jest w seminarium, dzięki czemu dużo wychowanek szwalni staje się nauczycielkami ludowymi i ochroniarkami.
Te szczególnie uzdolnione i rokujące nadzieję na przyszłość Kleniewska wysyła na studia, dając im jedyną w życiu szansę wyrwania się z wiejskiej chaty, zdobycia wykształcenia i pracy.
Pomaga włościankom na wielu innych frontach. Zakłada dla nich szpital, przytułek dla staruszek i niemowląt, sama bierze udział w kursie położniczym, żeby pomagać kobietom podczas porodu i połogu, zagląda do chłopskich chat i leczy chorych.

W swoim majątku organizuje kursy gospodarcze dla młodych ziemianek uczące fachowego zarządzania dużym gospodarstwem rolnym. Kurs obejmuje następujące zagadnienia: przetwórstwo, mleczarstwo, kuchnię i spiżarnię, pracę społeczną na wsi, wychowanie dziecka, ochroniarstwo, higienę, pralnię. Jej mąż wspiera całym sercem te działania, udzielając hojnego dofinansowania . Jedna z uczestniczek - Zofia Kowerska po 40 latach tak komentuje tę inicjatywę: „Gdyby nie kurs w Kluczkowicach nie mogłabym ogarnąć gospodarstwa i mieć ten rozmach duszy, jaki miałam".

dwór w Dratowie, w którym mieszkała KleniewskaJako oddana patriotka zajmuje się we własnym domu tajnym nauczaniem folwarcznych dzieci, nie powstrzymuje jej świadomość, że grozi to licznymi represjami ze strony rosyjskich urzędników, a nawet zsyłką.
Dobry start dzieciom mają zapewnić organizowane przez nią ochronki.
Urządziłyśmy [z ochroniarką] wspólnie salkę, stolarz przygotował odpowiednie ławki i trzydzieścioro dzieci zapisano do ochronki. Dzieci były myte, czesane, dostały kryzki, fartuszki, tabliczki. (...) Na południe dostawały dzieci zupę gorącą, co zdecydowało o frekwencji. Urządzano jasełka, przedstawienia, zabawy, na nich byli rodzice i to ostatecznie rozproszyło wszystkie uprzedzenia".
Niebawem zaczyna na wszystkich folwarkach otwierać ogródki dziecięce, przeznaczone dla dzieci dworskich do pierwszego roku życia. Ogródki zaopatruje w wózki, bieliznę, pościel i żywność, sprowadza pielęgniarki, które sprawują opiekę nad dziećmi.

Wiele czasu poświęca na podróże zagraniczne, podpatruje jak w innych krajach prowadzi się edukację ludową, zwiedza szkoły rolnicze i folwarki, poznaje nowe systemy oświatowe, a najlepsze wzorce przenosi do siebie, do Kluczkowic.

Idealistyczna?

Maria pochodziła z bardzo religijnej rodziny i była żarliwą katoliczką. Nagła śmierć jej dwóch córek w 1895 roku jeszcze bardziej umacnia ją w wierze i zwraca w kierunku kościoła.
Do swojego majątku, przy aprobacie męża sprowadza siostry zakonne, budują kościół i kaplicę.
Podczas II wojny światowej podejmuje się jeszcze jednego wyzwania - zakłada „Bractwo Pielgrzymstwa Polskiego". Ma to być grupa ludzi oddanych Bogu, podróżujących od wsi do wsi, dzielących się z ludem dobrą nowiną i wiedzą gospodarską.
Pobożnym życzeniem Marii jest, aby każda ze zrzeszonych w Bractwie ziemianek poświęciła 44 dni w roku na cel społeczny, wędrówkę po wsiach i krzewienie oświaty. Szybko okazuje się jednak, że grubo przeceniła ich zapał i zaangażowanie dla sprawy. Tylko jedna z wychowanek - Leonia Rudzka podejmuje się takiej „pielgrzymki".

Ksenofobiczna?

Kleniewscy przyjaźnią się z Romanem Dmowskim i sympatyzują z Narodową Demokracją.
Popierają i finansują antysemickie akcje endecji mające na celu odsunięcie Żydów z życia gospodarczego. Hojnie łożą na wydawane przez Dmowskiego pismo „2 grosze", które nawołuje do bojkotu żydowskiego handlu i „oczyszczenia Polski z Żydów".
W porozumieniu z mężem, własnym sumptem kazałam wybić trzy tysiące znaczków metalowych w kształcie siedmioramiennej gwiazdy, z jednej strony był okręt (symbol kupiectwa), z drugiej napis „Kupuj u chrześcijan" i słońce z krzyżem. Znaczki te rozsprzedano i całkowity dochód poszedł na akcję „Swój do swego".

W spadku po babce?

Maria KleniewskaJuż jako mała dziewczynka była całkowicie pod urokiem swojej babki Eufrozyny z Dąmbskich. Dziecięca fascynacja tą niezwykłą kobietą nie mija z upływem lat i wyznacza kierunek podejmowanych w dorosłym życiu wyborów i inicjatyw.
Ukochana babcia „prowadziła życie ogromnie czynne, ruchliwe, przenikała do wsi, gdzie była doradcą, lekarzem, wychowawcą. (...) z babką odbywałam dalekie wycieczki do wsi i szczęśliwa byłam, że mogłam nieść koszyk z lekami lub posiłkiem".
Starsza, ale pełna energii kobieta stała się dla małej Marii bohaterką, podpatrując ją postanowiła „zawsze żyć na wsi, by służyć bliźnim, zwłaszcza ludowi".

Zamykam oczy i widzę wnuczkę Eufrozyny, kobietę z krwi i kości jak żywym krokiem ze stanowczością malującą się na twarzy podąża w długiej sukni i kapeluszu do wiejskich chat, by realizować swoją powinność, rodzinne dziedzictwo.

 

Wszystkie cytaty pochodzą z książki: "Maria Kleniewska, Wspomnienia", red. Wojciech Włodarczyk, Regionalne Towarzystwo Powiślan, Wilków 2002, ss. 190, ilustr.

Zdjęcia - kolejno 1.,2.,3. pochodzą z książki "Maria Kleniewska, Wspomnienia", red. Wojciech Włodarczyk, Regionalne Towarzystwo Powiślan, Wilków 2002, ss. 190, ilustr.

Zdjęcie 4. - portret Marii Kleniewskiej pochodzi z publikacji:
Powszechna Wystawa Krajowa (1 ; 1929 ; Poznań), Pawilon Ziemianek i Włościanek na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu r. 1929., Komitet Pawilonu Ziemianek i Włościanek na PWK w Poznaniu, Warszawa 1930, identyfikator dok. cyfrowego: oai:ebuw.uw.edu.pl:1326, digitalizacja: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, sygnatura oryginału: 4748, lokalizacja oryginału: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=1326

 

Tekst: Gosia Kowalska