Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Kto ma pszczoły, ten ma miód. Kto ma dzieci...

… i mieszka na wsi – ten ma kłopot z przedszkolem. A w związku z tym - ze znalezieniem pracy. A w związku z tym… och, to już chyba każdy potrafi sobie wyobrazić.

I co tu zrobić z Malcem, który potrzebuje już bardzo towarzystwa rówieśników? W całej wielkiej okolicy nie ma przedszkola! Do wyboru owszem - Sanok lub Przemyśl. W każdą stronę po 40 kilometrów.

Świadomość, że przedszkole to bardzo ważny etap w rozwoju dziecka nie funkcjonuje w umysłach urzędników gmin. Być może dla większości z nich to jedynie przechowalnie, a skoro kobiety i tak nie mają pracy, to przecież mogą być z dziećmi w domu, dopóki te nie pójdą do szkoły podstawowej.

Idee fixe

Tak dużo się mówi o wyrównywaniu szans dzieci z obszarów wiejskich, takie to sztandarowe hasło. Ale gdy się temu przyjrzeć, tu na miejscu, okazuje się, niestety tylko drukiem na plakacie.
- W gminie w ogóle nie ma przedszkola - zauważyłam od razu, kiedy się tu przeprowadziłam. (A dzieci w stosownym wieku jest ponad czterysta, za przeproszeniem, sztuk).

zajęcia przedszkolneCztery lata temu zauważyła to również Elżbieta Skrzyszowska. Od tamtej pory ta myśl nie dawała jej spokoju.
- Skoro tu mieszkam, to uważam, że powinnam coś oddać. Przez wiele lat pracowałam w biznesie i owszem, zarabiałam pieniądze, ale kiedy moje dzieci usamodzielniły się, uznałam, że mogę mniej zarabiać, nie muszę już tak gnać po całym świecie.
Zamieszkałam tu, w Leszczawie. Zarabiam dużo mniej, żyję dużo spokojniej, mogę część swojej energii poświęcić na działania dla ludzi, z którymi tutaj żyję. A zawsze miałam poczucie, że jest to jakiś...obowiązek.
Tak mnie wychowano, że człowiek powinien coś oddać społeczeństwu. Jest dla mnie zatem naturalne, że gdy problem istnieje, należy coś z nim zrobić.

Sprawy edukacji zawsze były dla mnie ważne. Moi rodzice przykładali dużą wagę do tego by nas wykształcić, ja starałam się dać swoim dzieciom jak najwięcej możliwości. A jakie możliwości ma przeciętne dziecko stąd? Człowiekowi z takim poczuciem społecznikowskim jak ja, burzy to krew w żyłach.

Jasienica Sufczyńska

Świetlica Opiekuńczo-Wychowawcza, tak nazwały to miejsce panie Marta Leszczyńska i Elżbieta Skrzyszowska, którym udało się zimą w roku 2007 zainicjować działanie pierwszej placówki dla dzieci w wieku przedszkolnym, w ramach Projektu Integracji Społecznej.

A miejsce jest bajeczne. Drewniany dom w małej wiosce, przy nieruchliwej ulicy, co zapewnia dobry dojazd o każdej porze roku, nad potokiem. Opiekunki przywożą dzieci („zbierają je") własnymi samochodami, po zajęciach odwożą do domów. Bywa, że dzieciaki nie chcą się z nimi rozstawać.

zajęcia przedszkolneŚwietlica wzbudziła zainteresowanie ludzi i sąsiednich wsi. Powstaje lista rodzin potrzebujących przedszkola dla swoich dzieci, i dla siebie - by móc podjąć pracę.

Trzy kobiety podjęły studia pedagogiczne, by przyszłe przedszkole miało wykwalifikowaną kadrę. Czy to już nie jest wielki sukces? Pani Ewa Czyżyk opowiada o tym tak:
-Bardzo się obawiałam. Maturę pisałam tyle lat temu! Nie byłam też pewna, czy uda mi się pogodzić obowiązki domowe ze studiami... Ale to naprawdę wielka szansa, dla nas na rozwój i pracę, a dla dzieci na wspólną naukę.

To jedno z wielu działań, w które całym sercem angażuje się pani Elżbieta razem z panią Aleksandrą Ryzner.

Można byłoby stworzyć listę próbując je wymienić wszystkie...

  • Spółdzielnia Socjalna „Krępak", która ma integrować zawodowo i społecznie długotrwale bezrobotnych, przywracać ich na rynek pracy
  • Lokalna Organizacja Turystyczna „Wrota Karpat Wschodnich"
  • Stowarzyszenie „Towarzystwo Aktywnych Kobiet" (TAK)
  • Stowarzyszenie Opiekuńczo-Charytatywne „Birka" pani Haliny Fedczak
  • Lokalna Grupa Działania w programie Leader

... I jeszcze zapewne, wiele innych.

Jak pomagać to do końca

zajęcia przedszkolneW tym roku wiosną, pani Skrzyszowska powołała Grupę Wsparcia Dla Kobiet Doznających Przemocy. Odnajduje kobiety, namawia je by wzięły udział w programie i skorzystały z pomocy. Nawiązała kontakt i współpracę z grupą terapeutyczną w Korytnikach koło Krasiczyna.
- Tu wszechobecny jest alkohol...
Jest Pełnomocniczką ds. Profilaktyki Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i Przemocy w Rodzinie.

Za sprawą Pani Aleksandry Ryzner i Spółdzielni Socjalnej "Krępak" zorganizowane zostały Spotkania Seniorów.

Pani Aleksandra pochodzi stąd. Dla niej niewątpliwie ważna jest pamięć, jaką przechowują w  swoich duszach starsze osoby.
- Nie nadążają za czasem, w którym żyją obecnie. Świat dla osób pamiętających czas wozów konnych na drogach z pewnością jest niezrozumiały. Nie rozumieją ich także wnukowie, a nawet ich dzieci żyją już inaczej. Z kim zatem staruszkowie mają rozmawiać? Kto ich wysłucha? Trudno im się przecież spotkać ot tak po prostu. Pozostaje im jedynie niedzielna msza, chyba, że mieszkają w bardzo bliskim sąsiedztwie.

Trzeba słuchać ludzi

Kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich wręczyły któregoś dnia imienne zaproszenia najstarszym ludziom we wsiach, na Spotkanie Seniorów. Spotkań do tej pory odbyło się sześć, a za każdym razem przyjeżdża coraz więcej osób.
Co niedzielę, po mszy przywozi ich do świetlicy bus. Są szczęśliwi, że ktoś pomyślał o nich, że mogą spotykać się i rozmawiać, wspominać i śpiewać razem.

Ludzi trzeba słuchać i pomagać im. To przecież jasne jak ... miód.

 

Tekst: Aleksandra Rózga