Koło Gospodyń Wiejskich w Wołuszewie
Miejscowość: Wołuszewo
Gmina: Aleksandrów Kujawski
Powiat: aleksandrowski
Województwo: kujawsko-pomorskie
Data powstania: 1962
Przewodnicząca: Maria Świeczkowska
Adres: Wołuszewo 97, 87–720 Ciechocinek
Telefon: (54) 283 65 46, 665 295 942
Historia
Koło Gospodyń Wiejskich w Wołuszewie istnieje od 1962 roku. Założycielką, a jednocześnie wieloletnią przewodniczącą była pani Janina Domanowska, do dziś uczestnicząca w pracach Koła jako członkini honorowa.
Bogata oferta szkoleń od samego początku przyciągała do Koła tłumy kobiet spragnionych nowinek i innowacji, które wprowadzali instruktorzy. Brały one udział w licznych kursach z zakresu racjonalnego żywienia, gotowania, szycia oraz wycieczkach o charakterze „edukacyjnym i krajoznawczym".
Na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpił zastój w działaniach związany z radykalnymi zmianami politycznymi i gospodarczymi, jakie zaszły w Polsce.
Pogrążone w letargu Koło ożyło jednak wkrótce za sprawą Marii Świeczkowskiej, obecnej przewodniczącej. Wójt poprosił ją wtedy o udział w dożynkach, a że pani Marii powtarzać dwa razy nie trzeba, bo w działaniu czuje się jak ryba w wodzie, zmobilizowała kobiety i przygotowały wspólnie wieniec oraz całą oprawę uroczystości.
W ten sposób Koło zostało wprawione w ruch i nie ma już mocnych żeby je zatrzymać.

Działania
- Kocham, kiedy coś się dzieje, kiedy
ludzie mogą się śmiać, lubię komuś doradzić, powiązać koniec
z końcem - mówi z ożywieniem pani Świeczkowska, a
niebotyczny poziom jej energii nie spada do końca naszego spotkania
ani odrobinę.
Wołuszewskie KGW swoje działania
koncentruje przede wszystkim na dziedzictwie kulinarnym, bo Kujawy z dobrej kuchni słyną.
Działalność Koła na polu kulinarnym
da się zamknąć w dwóch słowach - odkrywanie i promocja.
Pani
Maria ma w sobie taki szczególny dar, że potrafi wyszukać,
wygrzebać spod ziemi ludzi, którzy ciekawe rzeczy robią, potem
przekonać ich, że są wyjątkowe, a następnie jeszcze sprawić,
żeby inni o tym usłyszeli.
To głównie dzięki niej powiat
aleksandrowski zaistniał na prestiżowej liście produktów
tradycyjnych prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
- Mimo, ze jestem wrogiem alkoholu
pierwszym produktem z którym wystartowaliśmy był lokalny samogon.
Ale to przecież na zdrowie - śmieje się mrugając
porozumiewawczo okiem.
„Księżycówka z Kujaw", bo o tym
trunku mowa jest na liście produktów tradycyjnych od wiosny 2008
roku. Co kryje się pod tą romantyczną nazwą? Nic innego jak
wyrabiany domową metodą bimber z gruszek bergamotek. Nazwa produktu
pochodzi stąd, że siłą rzeczy przeważnie wytwarzano go pod
osłoną nocy.
Zanim napój trafił na listę
produktów tradycyjnych konieczne było udowodnienie, że jego
tradycja w regionie sięga minimum 25 lat. Cały szkopuł tkwił w
tym, że nikomu nie przyszło do głowy dokumentować produkcji
czegoś, co jest nie w pełni legalne.
Jednak dla pani
Świeczkowskiej nie ma rzeczy niemożliwych, więc i na to znalazła
radę. Z pomocą przyszedł film z 1974 roku „Wiosna panie
sierżancie" w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego, kręcony w
pobliskiej Nieszawie w powiecie aleksandrowskim. W jednym z dialogów
zostaje podana receptura księżycówki: „2 kg cukru, 1 kg
gruszek bergamotek oraz 5 l przegotowanej wody". To niezbity i
jak się okazało wystarczający dowód na to, że trunek ten
związany jest z regionem już grubo ponad 25 lat!
Przygotowanie jest bardzo proste. Do beczki wrzuca się kilogram gruszek, zasypuje cukrem i zalewa wodą - w ten sposób powstaje zacier, który należy odstawić na 30 dni, aby zaszedł proces fermentacji. Po tym czasie w beczce umieszcza się chłodnicę z rury miedzianej i gotuje zawartość. W wyniku destylacji powstałej pary wytrąca się 90% alkohol - ot i cała tajemnica księżycówki.
Koło co roku bierze udział w
konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo - Smaki Regionów"
zgłaszając zarówno potrawy własne, jak i okolicznych
mieszkańców. W 2009 wystąpiły z „masłem wołuszewskim" w
wykonaniu pani Marii, „miodem spadziowym z Niziny Ciechocińskiej"
o zaskakująco intensywnie zielonym kolorze produkowanym w jednej z
lokalnych pasiek oraz „solą ciechocińską" otrzymywaną przez
zagęszczenie solanki na tężniach i w warzelni soli w Ciechocinku.
- Rozbrykałam się w tych kulinariach,
zaczęło mi się to podobać, więc popularyzuję lokalne potrawy,
gdzie się da. Chętnie dzielę się swoją wiedzą z innymi,
pomagam. Miód spadziowy zdobył III miejsce na ostatnim finale
konkursu. Sukcesy można osiągać tylko tam, gdzie jest jedność,
współpraca - opowiada z przekonaniem pani Maria.
Wołuszewskie Koło uczestniczy w wielu
jarmarkach i prezentacjach lokalnej żywności, czasami z jednego
miejsca jadą od razu w kolejne, bo mają tyle zaproszeń. Zdarza
się, że i noc muszą zarwać, żeby wszystko przyszykować jak
należy. Zadania do wykonania są sprawiedliwie dzielone między
członkinie i tylko dzięki zgranej pracy całego zespołu zawsze
zdążą na czas.
Jedną z najważniejszych imprez w ich
kalendarium jest coroczna prezentacja stołów wigilijnych w
Warszawie. To festiwal dobrego smaku oraz kultury wsi. Przybywają
tam KGW, artyści ludowi i zespoły folklorystyczne z całej Polski.
Koła Gospodyń prezentują własnoręcznie przygotowane świąteczne
potrawy regionalne. Na suto zastawionych stołach królują
barszczyki, ryby przyrządzone na różne sposoby, zupy grzybowe,
pierogi, uszka, kutie, pierniki, makowce.
Koło bierze poza tym udział w
licznych imprezach kulinarnych o szczeblu wojewódzkim oraz
powiatowym, w bliższej i dalszej okolicy.

Na dożynkach, jak mówią „również grają pierwsze skrzypce". Uczestniczą aktywnie zarówno w tych lokalnych, jak i ogólnopolskich w Częstochowie, do których przygotowują się szczególnie starannie. Świadomość, że prezentują całe województwo kujawsko - pomorskie działa na nie wyjątkowo mobilizująco. Oczywiście, że trzeba się dużo napracować, ale niezwykła atmosfera panująca podczas uroczystości rekompensuje im cały wysiłek.
-
Najważniejsze, że nasz trud jest zauważany i doceniany. W
uznaniu za działalność społeczną wójt przyznał nam ostatnio
nagrodę - wyjazd dla całego Koła na koncert zespołu Czerwone
Gitary. Natomiast Rada Gminy przekazała fundusze na zakup strojów
ludowych. Niedługo będziemy też miały nową świetlicę -
wymienia przewodnicząca.
Ona sama jako lokalna animatorka
przyczyniająca się do rozwoju wsi została na wniosek wójta
uhonorowana przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi odznaką
"Zasłużony Dla Rolnictwa" .
Wołuszewianki mocno wspierają swoje koleżanki z sąsiednich wsi. Niezawodna pani Świeczkowska jest inicjatorką powstawania Kół w okolicznych miejscowościach. Jak na Przewodniczącą Gminnej Rady KGW przystało trzyma rękę na pulsie, podpowiada, dzieli się swoimi pomysłami, zachęca i popycha do działania.
A wachlarz jej pomysłów jest
imponujący. Ma w planach wypromowanie jeszcze kilku potraw
regionalnych, zorganizowanie dla członkiń kursu obsługi komputera,
bo „świat przecież do przodu idzie i w tyle zostawać nie
zamierzają" i
stworzenie w Wołuszewie wioski tematycznej, czyli wybranie jakiejś
specjalizacji i rozwijanie wsi w tym kierunku. Stara się też
zwerbować do Koła młode kobiety,
bo
„trochę narybku bardzo by się przydało".
Tuż przed pożegnaniem prowadzi nas jeszcze na szkolny hol i pokazuje świeżo odsłoniętą tablicę pamiątkową poświęconą miejscowemu nauczycielowi Wincentemu Piotrowskiemu. - Z mojej inicjatywy nadano szkole imię tego wybitnego pedagoga i wmurowano tablicę. Było z tym dużo biegania, ale dopięłam swego - mówi z nieukrywaną dumą pani Świeczkowska.
W okolicy wiedzą, że gdzie diabeł nie może, tam panią Marię pośle, a w ślad za nią całe wołuszewskie Koło Gospodyń Wiejskich bez wahania podąży.
Opracowanie: Gosia Kowalska










