Koło Gospodyń Wiejskich w Miłobądzu
Miejscowość: Miłobądz
Gmina: Tczew
Powiat: tczewski
Województwo: pomorskie
Data powstania: 1954
Przewodnicząca: Joanna Kaczyńska
Adres: Kolejowa 9/4, 83-111 Miłobądz
Telefon: 666 108 309
Historia
Koło Gospodyń Wiejskich powstało w
1954 roku z inicjatywy pani Pawlukiewicz, miejscowej nauczycielki
obdarzonej dużym talentem artystycznym. Swoim zamiłowaniem do
teatru dzieliła się z członkiniami Koła wciągając je do
realizacji rozmaitych przedstawień przygotowywanych z myślą o
miejscowej publiczności. Spektakle odbywały się w nieistniejącej
już świetlicy wyposażonej w piękną, dużą scenę. Po kilku
latach pani Pawlukiewicz wyprowadziła się ze wsi, a KGW pozbawione
jej inwencji i fantazji zajęło się bardziej namacalnymi i
prozaicznymi, ale równie ważnymi rzeczami - poprawą jakości
życia na wsi i krzewieniem oświaty.
W 1968 roku przewodniczącą została
pani Agata Neumann, po niej pałeczkę przejęła pani Bogusława
Raińska. Za ich kadencji organizowane były kursy kroju i szycia,
szydełkowania, pieczenia ciast i gotowania. KGW zajmowało się
także dystrybucją piskląt drobiu i pasz wśród mieszkańców.
Koło Gospodyń przechodziło różne
koleje losu, nie obyło się również bez kilkuletniej przerwy w
działalności w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W 2000 roku
tę kryzysową sytuację przerwał pan Józef
Turzyński, prezes Gminnego Związku Rolników, Kółek i Organizacji
Rolniczych w Tczewie. Ten pasjonat kultury wiejskiej włożył
mnóstwo wysiłku i pracy w zmobilizowanie miejscowych kobiet i
reaktywację Kół Gospodyń na terenie powiatu.
Dzięki niemu KGW zaczęły masowo się
odradzać, uczestniczyć w życiu lokalnym, brać udział w
organizowanych dla nich konkursach i turniejach.
Od 1975 roku do chwili obecnej funkcję przewodniczącej miłobądzkiego KGW sprawuje pani Asia Kaczyńska. Wspiera swoim olbrzymim doświadczeniem członkinie o krótszym stażu i reprezentuje Koło na zewnątrz.
Działania
Na przestrzeni minionych lat KGW
uczestniczyło w wielu wydarzeniach i może pochwalić się bogatym
dorobkiem na polu działań społecznych. Ciągle
stwarzają mieszkańcom Miłobądza okazję do wspólnego spędzania
czasu, spotkania się i zabawy.
Wraz
z proboszczem organizują Wigilię Parafialną, na której nie może
zabraknąć muzyki granej na żywo oraz Mikołaja z prezentami. W
swoje ręce biorą wtedy wystrój sali i przygotowanie świątecznych
potraw.
Dla starszych mieszkańców przygotowują obchody Dnia
Seniora. Wyprawiają bale karnawałowe i zabawy okolicznościowe. Nie
dla nich nudne i sztywne imprezy. - Denerwuje nas siedzenie wyłącznie
przy stole, jedzenie i picie, zawsze staramy się ludzi rozruszać,
robimy mnóstwo wygłupów, ale to działa - opowiadają.

Kultywują
tradycyjny w ich regionie zwyczaj „Polterabend", czyli nic innego
jak tłuczenie butelek. W piątek, dzień przed weselem przychodzą
pod dom panny młodej, robią przedstawienie, śpiewają piosenki, a
potem tłuką butelki za szczęście przyszłych nowożeńców. W
czasie, gdy panna młoda zbiera szkła, jej wybranek częstuje je
wódką i zakąskami.
Stałe
miejsce w kalendarzu zajmuje świętowanie we własnym gronie urodzin
poszczególnych członkiń, hucznie i na wesoło, co dało początek
pierwszym kabaretom i skeczom.
- Nie
chciałyśmy przychodzić na urodziny z pustymi rękami, ale
przygotować coś niepowtarzalnego. Każdej solenizantce robiłyśmy
przedstawienie o jej życiu, jej wadach i zaletach, wszystko w
humorystycznej konwencji, na wesoło. Zaczynałyśmy od piosenek,
potem pojawiły się scenki i przebrania - opowiadają.
Szybko
rozniosły się wieści o ich talentach aktorskich, co zmobilizowało
je do tworzenia bardziej rozbudowanych scenariuszy. Już od kilku lat
żaden Dzień Kobiet nie może obyć się bez ich występu. Ósmego
marca do świetlicy przybywa zawsze około sześćdziesięciu kobiet
i nie ma wymówek, ani wykrętów, bo czekają i domagają się
przedstawień.
- Specjalnie
dla nich przygotowałyśmy dwa kabarety - „Kankan" i „Jezioro
Łabędzie". Zawsze jest mnóstwo śmiechu i oklasków, a my
jesteśmy szczęśliwe, że tak dobrze nam to wychodzi -
relacjonują.
Zachęcone
życzliwym przyjęciem zaczęły tworzyć kolejne scenariusze, a do
działań udało im się wciągnąć, mimo stawianego na początku
oporu także własnych mężów. Kabaret „Nasza klasa" to
projekt koedukacyjny dedykowany lokalnemu nauczycielowi i radnemu w
jednej osobie. Przykładają dużą wagę do strojów, więc zadbały
o każdy szczegół. Były tekturowe tornistry i mundurki szkolne, a
mężów dodatkowo wyposażyły w proce.
Zaprawione w bojach i oswojone z publicznością zaczęły brać udział w Turniejach Kół Gospodyń Wiejskich. Rywalizują tam z innymi KGW o palmę pierwszeństwa w licznych, co roku innych konkurencjach. Niezbędna jest tu smykałka do gotowania, refleks, niekonwencjonalne pomysły i dużo humoru. Konkurencje i prezentacje wzbudzają dużo emocji i śmiechu. Pokaz mody wojskowej na wesoło, czy fryzury wieczorowej oraz tematyczne scenki kabaretowe („wiejskie wesele", „przyjeżdża wnuczka do babci", "moje koło gospodyń za 50 lat") wymagają długich przygotowań. Jest tam także miejsce na konkurencje oparte na regionalnej kulturze - przygotowanie tradycyjnych kociewskich potraw, czy opracowanie historii własnej wsi lub wystawy o ciekawych ludziach, lokalnych zabytkach i zwyczajach.
Miłobądzkie KGW wielokrotnie
zajmowało czołowe miejsca w Turniejach, zarówno gminnych, jak i
powiatowych. Zakwalifikowały się także, jako jedno z dwóch KGW z
powiatu tczewskiego do udziału w prestiżowym Wojewódzkim Turnieju
Kół Gospodyń Wiejskich w Żukowie.
Biorą udział w wielu lokalnych
konkursach. Udział w 2004 roku w konkursie „Palma Wielkanocna i
Pisanki" oraz „Mazurki Wielkanocne, Baby Wielkanocne i Stroiki"
przyniósł im dwa pierwsze miejsca. Ich palma prezentowała się
imponująco wśród pozostałych, nie też mogła umknąć niczyjej
uwadze, bo miała ponad 2,5 metra długości. - Jej wykonanie zajęło
nam dwa dni. Bambusowy kij ozdobiłyśmy ziołami, kwiatami, kłosami
zbóż, kolorowymi wstążkami - opowiada pani Kaczyńska.
W 2006 roku zwyciężyły w konkursie
na „Najlepsze Koło Gospodyń Wiejskich" w powiecie Tczewskim
organizowanym przez Gazetę Tczewską.
Mogą pochwalić się także licznymi
nagrodami zdobytymi za swoje kulinaria. Zajęły m.in. pierwsze miejsce w
gminnym i powiatowym konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo". Na
wojewódzkim przeglądzie „Pomorski stół wielkanocny" w Starym
Polu otrzymały wyróżnienie, bo oprócz pięknie podanych potraw
stół ozdabiały własnoręcznie wykonane dekoracje - szydełkowe
pisanki, zajączki i bociany, których autorką jest pani Danuta
Kolos.
Jak same mówią, „nadają się i
do tańca i do różańca", zajmują
się rękodziełem, potrafią świetnie gotować, wymyślają
scenariusze kabaretów, same szyją stroje, potrafią pozyskiwać
sponsorów, a przede wszystkim organizować niezapomniane imprezy.
We współpracy ze stowarzyszeniem
Kociewskie Forum Kobiet wyprawiają u siebie spotkania integracyjne
dla członkiń KGW z powiatu tczewskiego. Spotkaniom zawsze
towarzyszy jakiś temat przewodni. Ostatnia impreza odbyła się pod
znakiem country. Wszystkie panie zamieniły się w kowbojki, nie
zabrakło wyścigów konnych, rzucania lassem, kankana, biesiadowania
w saloonie przy muzyce country granej na żywo.
W planie mają
zorganizowanie imprezy w stylu hawajskim. Przebrania obowiązkowe.
Już zaczęły robić łańcuchy i spódniczki z bibułowych kwiatów,
ćwiczyć taniec brzucha, szukać odpowiednich przepisów, wymyślać
konkursy. Chcą się dobrze przygotować, bo przewidują, że
przyjedzie blisko setka kobiet z okolicznych KGW.

Ich bolączką jest mała świetlica ze starymi piecami gazowymi, niedogrzanie i wilgoć. Malowały ją razem z mężami. Nagrody pieniężne uzyskane w konkursach także inwestują w zagospodarowanie tego miejsca - zakupiły firanki i zasłonki, wyposażyły kuchnię. - Bardzo źle mamy zagospodarowany teren w Miłobądzu. Do gminy należą niewielkie spłachetki ziemi, dlatego rozbudowa świetlicy jest praktycznie niemożliwa. Obecny budynek nie spełnia swojej funkcji, bo mieści zaledwie 50 osób, a wieś ma 1000 mieszkańców - opowiadają.

Tworzą grupę zgranych kobiet, zjadły ze sobą przysłowiową beczkę soli i sprawdziły się już w niejednej sytuacji. - Taki jest urok działań społecznych, że jak się zaczyna to jest pełno chętnych, a potem wykruszają się i zostają tylko osoby najbardziej zaangażowane, które naprawdę chcą coś robić. Zdarza się, że i nas ogarnia zniechęcenie, czasem bywa pod górkę, jednak wiemy, że gdy przestaniemy działać to we wsi zrobi się nudno, a ludzie znów zamkną się w swoich domach - przekonują.
Tekst: Gosia Kowalska











