Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Koło Gospodyń Wiejskich w Kruchowie

Miejscowość: Kruchowo
Gmina: Trzemeszno
Powiat: Gniezno
Województwo: wielkopolskie
Data powstania: 1950
Przewodnicząca: Maria Dłutkowska
Telefon: 607 372 400
 

Historia

Początki Koła są związane z osobą Marii Sobkowiak, nauczycielką kruchowskiej szkoły podstawowej, która pragnąc ukierunkować potencjał tkwiący w kobietach zaproponowała założenie organizacji. W odpowiedzi na jej apel, a działo się to w 1950 roku, mieszkanki wsi zebrały się, sprawnie zawiązały grupę i wkrótce ruszyły z działaniami.
W pierwszych latach istnienia do Koła należało ponad 90 osób, niemal każdy stojący we wsi dom miał w nim swoją przedstawicielkę. Wysoka liczebność wynikała w dużej mierze z obowiązującego w tamtych czasach sposobu kolportażu drobiu i pasz. Nie były one dostępne w sprzedaży detalicznej, a ich dystrybucją zajmowała się specjalnie wyodrębniona sekcja Koła Gospodyń Wiejskich (KGW). Członkostwo było więc równoznaczne z pierwszeństwem przy zakupie piskląt i paszy.
stoisko dożynkowePoczątki działań były trudne ze względu na brak stałego miejsca spotkań. Kobiety zbierały się po prostu w domach prywatnych. Z czasem kolejni dyrektorzy szkoły, widząc ich aktywność zaczęli udostępniać im na spotkania sale lekcyjne. Koło było w tym okresie wspierane finansowo i merytorycznie przez Kółka Rolnicze. Członkinie aktywnie uczestniczyły w wykładach i konkursach organizowanych przez tę instytucję. Ich głównym celem było niesienie „pod strzechy" postępu i zmian, a w efekcie poprawa warunków życia na wsi. Konkursy „więcej mleka dobrej jakości", „więcej owoców i warzyw", „więcej drobiu" miały poprzez wzajemną rywalizację doprowadzić do wzrostu mocy przerobowej gospodarstwa.
Krzewieniu nowoczesności we własnym obejściu służyły regularnie organizowane kursy gotowania i wypieku ciast oraz utrzymywania czystości w zagrodzie, pokazy uprawy warzyw mało znanych i prowadzenia sadu. Spotkania z lekarzami służyły szerzeniu oświaty zdrowotnej oraz higienicznego trybu życia.
Członkinie brały aktywny udział w modnych wtedy czynach społecznych np. przy sprzątaniu cmentarza, czy przeprowadzaniu zbiórek pieniężnych na pobyt dzieci wiejskich w sanatorium.

W 1990 roku przewodniczącą zostaje Maria Dłutkowska, która funkcję tę pełni do chwili obecnej. Zaczyna prowadzić kronikę dokumentującą działania Koła. Próbuje także zrekonstruować wcześniejszą historię, aby ślad po niej nie zaginął bezpowrotnie, jak stało się to z prowadzoną od 1950 roku poprzednią kroniką.

Działania

Członkinie Koła są głównymi animatorkami życia kulturalnego w swojej wsi. Jest dla nich naturalne, że w miejscu, gdzie nie ma Domu Kultury to one spełniają tę rolę.
- Najbardziej interesuje nas praca dla wsi. Bardzo dużo można zrobić własnymi siłami, zwłaszcza, że w Kole mamy wspaniale kobiety, chętne do pomocy - mówi przewodnicząca, Maria Dłutkowska.
W rocznym kalendarzu imprez organizowanych przez KGW od lat stałe pozycje zajmują obchody Dnia Babci i Dziadka, Dnia Kobiet, Dnia Dziecka, Matki oraz Ojca. Od kilku lat odbywa się wspólna Wigilia dla osób starszych oraz samotnych. - Starość trzeba doceniać, dlatego dużo uwagi poświęcamy właśnie tej grupie wiekowej. Szkoła, z którą współpracujemy przygotowuje na tę okazję program artystyczny. Gościnne występy ma też zaprzyjaźniony z nami zespół muzyczny działający przy Klubie Seniora „Złoty Liść" w Trzemesznie - mówi Maria Dłutkowska. - Robimy też bale karnawałowe dla najmłodszych. W zeszłym roku przyszło aż 100 dzieci!

bal karnawałowy

Starają się wprowadzać na wieś aktualnie obowiązujące trendy, bo nie chcą pozostawać w tyle w stosunku do miasta. - Po co mamy gdzieś jeździć, skoro teraz, często bardzo niskim kosztem wszystko możemy zrobić u siebie? Chcemy żeby miejscowe kobiety były na bieżąco z różnymi nowinkami - mówią.
Zapraszają więc specjalistów w danej dziedzinie i organizują pokazy kulinarne, kosmetyczne, fryzjerskie. W najbliższej przyszłości marzy im się ściągnięcie do wsi wizażystów z prawdziwego zdarzenia. Chcą też zorganizować cykl pogadanek z lekarzami różnej specjalizacji.
Powodzenie, jakim spotkania cieszą się wśród mieszkanek jest dla nich największą motywacją do dalszej pracy.

bal karnawałowyTradycyjnie od początku istnienia biorą udział w dożynkach. Wspólnie z sołtysem przygotowują wieniec oraz bogato ustrojone płodami rolnymi stoisko reprezentujące ich miejscowość. Współpraca z sołtysem, którego bezinteresowność i zaangażowanie podkreślają na każdym kroku, rozciąga się także na inne działania, przede wszystkim związane z estetyką wsi. - Nasza wioska pięknieje z dnia na dzień. Razem z sołtysem i jego żoną sadzimy w miejscach publicznych, tam gdzie tylko znajdzie się skrawek ziemi, przy drogach, na skwerach dużą ilość kwiatów - opowiadają.
Żeby zmotywować mieszkańców do dbania o własne otoczenie zachęcają ich do udziału w konkursach „Najładniejszy ogródek i zagroda", czy „Ekologiczne Gospodarstwo".
- Ludzie sami zaczęli przywiązywać większą wagę do wyglądu wsi. Przy malowniczo położonym starym dworku jest park, który jeszcze niedawno był całkowicie zaniedbany. Mieszkańcy z własnej inicjatywy zakasali rękawy, wyzbierali śmieci, powycinali chaszcze, uporządkowali go. Teraz, co roku odbywają się tu rodzinne pikniki z muzyką na żywo, konkursami i pysznym jedzeniem przygotowanym przez KGW. Park służy nam wszystkim - opowiadają.

Wraz z zaprzyjaźnionymi Kołami z pobliskiego Grabowa i Ławek od ponad 15 lat pieką tradycyjne rogale świętomarcińskie. Ten wielkopolski zwyczaj związany jest z dniem 11 listopada, któremu patronuje św. Marcin, opiekun biednych i samotnych. Spod ich rąk wychodzą każdego roku około cztery setki rogali. Po poświęceniu w kościele zostają rozdane mieszkańcom wsi, przede wszystkim tym starszym, samotnym i mniej zamożnym.

wypiek rogali świętomarcińskichKilka razy w roku organizują wycieczki, na które zapraszają także mieszkańców. Jeżdżą do opery, kina, na targi rolnicze i ogrodnicze, do miejsc kultu religijnego.

Od 2000 roku Koło ma w końcu własny kąt. Kiedy tylko jest potrzeba mogą korzystać z sali oraz dobrze wyposażonej kuchni, które mieszczą się w stołówce po byłym Państwowym Gospodarstwie Rolnym, zaadaptowanej na świetlicę wiejską. Prowadzą tam też wypożyczalnię naczyń, z której dochód przeznaczany jest na bieżące potrzeby Koła.
Budynek wymaga gruntownego remontu. Z programu Odnowa Wsi, przy którego pisaniu miały również swój udział, zostały już przyznane środki na nowe okna, niestety to tylko kropla w morzu potrzeb.
członkinie Koła w jury konkursu dla dzieciChętnie spotykają się we własnym, kobiecym gronie. To czas na odpoczynek, rozmowę, wymianę przepisów kulinarnych, bo przecież lepiej wziąć sprawdzoną recepturę od własnej sąsiadki niż z Internetu. Czasem siadają i wspólnie przygotowują stroiki świąteczne, albo uczą się nawzajem jedna od drugiej nowych ściegów szydełkowych lub haftu.

W Kole jest obecnie 35 członkiń. Lubią to, co robią. Życzyłyby sobie tylko większego zaangażowania ze strony mieszkańców.
- Panie są wspaniałe, w takiej atmosferze pracuje się bardzo dobrze. Mają do mnie duże zaufanie. Niestety nie przychodzą do nas osoby młode, nie mają czasu i brak też im chyba społecznikowskiego ducha. Bardzo brakuje nam funduszy na działalność. Staramy się same sobie radzić, płacimy składki, trochę grosza jest zawsze z wypożyczania naczyń. Coraz bardziej dojrzewa w nas decyzja o założeniu Stowarzyszenia. Naszą dewizą jest nie opuszczać skrzydeł i ciągle iść do przodu - zapewnia Maria Dłutkowska.

Tekst: Gosia Kowalska