Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Koło Gospodyń Wiejskich w Kijewie Szlacheckim

Miejscowość: Kijewo Szlacheckie
Gmina: Kijewo Królewskie
Powiat: Chełmno
Województwo: kujawsko-pomorskie
Data powstania: 1964
Przewodnicząca: Danuta Zięba
Email: ewamul@gmail.com
 

Historia

Trudno jest w sposób skrupulatny zrekonstruować historię Koła. Kroniki nie były prowadzone, a większość dokumentów i protokołów z zebrań niestety nie zachowała się do dnia dzisiejszego.
Próbę czasu wytrzymały jedynie wspomnienia i fotografie w prywatnych albumach niegdysiejszych działaczek.
Z nielicznych zachowanych pamiątek oraz przekazów ustnych wynika, że zebranie założycielskie odbyło się na początku 1964 roku z inicjatywy Gertrudy Cieślińskiej, którą mianowano pierwszą przewodniczącą Koła. Pozostałością z tamtego okresu, a jednocześnie potwierdzeniem prawdziwości tych faktów jest pożółkła i postrzępiona legitymacja członkowska KGW wydana 25 lutego 1964 roku jednej z mieszkanek.

Jak na czasy, w których władza ludowa wyrażała szczególną aprobatę dla działań grupowych Koło było nieliczne, miało tylko 17 członkiń.
jedna ze starych fotografiiZachowany maszynopis pod nazwą „Referat sprawozdawczo - okolicznościowy jubileuszu 25-lecia Koła" wymienia wśród osób szczególnie zasłużonych panią Reginę Jagodzińską, która była przewodniczącą przez dwie kadencje.

Matki obecnych członkiń oraz starsze przedstawicielki Koła pamiętają, że do głównych zadań należała dystrybucja piskląt, nasion, krzewów oraz drzewek owocowych i ozdobnych we wsi.
Członkinie zabiegały także o dostawy butli gazowych. O tym jak deficytowy był to towar świadczy, jak wspomina dziś ze śmiechem jedna z kobiet fakt, że któregoś roku otrzymała taką butlę jako prezent gwiazdkowy.
Koło spełniało przede wszystkim rolę edukacyjną. Przynależność do niego dawała szerokie możliwości podniesienia poziomu swoich umiejętności. Kursy kroju, szycia i haftu, gotowania oraz pieczenia, wreszcie garmażerii miały uczynić z kobiet wzorowe, samodzielne gospodynie domowe.

Członkinie brały udział w życiu społecznym swojej wsi i gminy poprzez włączanie się do czynów społecznych np. przy porządkowaniu nowo budowanego Ośrodka Zdrowia, czy pracach związanych z obchodami dożynkowymi i innymi okolicznościowymi imprezami.
Pracowały w ścisłym związku z Kółkiem Rolniczym, które formalnie miało nad nimi kuratelę. W następstwie zlikwidowania go na początku lat 90. XX wieku KGW także zawiesiło swoją działalność aż do 2005 roku, kiedy spontanicznie, podczas jednej z lokalnych zabaw, kobiety zdecydowały się podjąć ją na nowo.

dawne członkinie Koła- Właśnie dostałyśmy niewielkie dofinansowanie ze Starostwa. Zamierzamy kupić kronikę, wywołać zdjęcia, archiwizować nasze działania, żeby pamięć o nich przetrwała.

Działania

Koło zrzesza, co stanowi pewną regułę, najbardziej aktywne kobiety ze wsi. Część członkiń pełni funkcje publiczne, jedna jest obecnie radną i sołtyską, inna piastowała urząd sołtyski przez całe 29 lat.
gliniany anioł autorstwa jednej z członkińWe wsi nie ma szkoły, kościoła, ani przedszkola. Zgodnie twierdzą, że brak tego typu instytucji wpływa negatywnie na rozwój i aktywność społeczności. - Gdy nie ma „bazy": księdza, nauczycieli wtedy trudniej się działa, trudniej skonsolidować grupę - mówią.
Zaprzecza jednak tym słowom fakt, że od 2005 roku udaje im się z powodzeniem przy współpracy z lokalną społecznością organizować we wsi dużą imprezę „Biesiadę Sołecką".
- Na początku robiłyśmy oddzielnie Dzień Dziecka, Dzień Kobiet, Dzień Ojca, ale nie zawsze efekt spełniał nasze oczekiwania. W pewnym momencie zrezygnowałyśmy z przygotowywania obchodów tych uroczystości na rzecz jednego dużego święta - Biesiady dla wszystkich.
przeciąganie liny podczas BiesiadyPrzychodzą na nią tłumnie mieszkańcy oraz ludzie z okolicznych wsi. Co roku jest inny, ale zawsze bogaty program. Konkursy dla dzieci i dorosłych z budzącym najwięcej emocji przeciąganiem liny, loteria fantowa, ognisko, pyszne jedzenie, tańce integracyjne przy wtórze orkiestry grającej na żywo, krótko mówiąc bawimy się doskonale - opowiada sołtyska wsi, Ewa Mularczyk.
Impreza organizowana jest dzięki finansom sołeckim, czasem udaje się też pozyskać prywatnych sponsorów. Ważny jest także wkład mieszkańców, którzy bezinteresownie pomagają w pracach przygotowawczych, a potem porządkują teren.

Biesiada to nie jedyna ich inicjatywa realizowana ze współudziałem mieszkańców. W 2005 roku Koło wraz z Radą Sołecką przystąpiły do unijnego programu Odnowy Wsi, widząc w tym szansę na pozyskanie większych funduszy. Wnioskowali o przywrócenie świetności starego, zapuszczonego parku dworskiego.
budowa altanki

Za zdobyte pieniądze park został odrestaurowany i przystosowany dla potrzeb mieszkańców, stał się centrum rekreacyjnym wsi. Na jego rozległym terenie stanęła altanka, plac zabaw, boisko do siatkówki i koszykówki, 25 ławek.
Obecnie pielęgnacją zieleni oraz utrzymaniem porządku w parku zajmuje się gmina, bo do niej należy teren.
- Mieszkańcy własnym sumptem wybrukowali miejsce na ognisko, ktoś powiedział „brakuje punktu na ognisko", więc mężczyźni zakasali rękawy i w ciągu 2 dni sami je przygotowali. Cieszy mnie, że ludzie mają cały czas oko na park, pilnują żeby nic nie zostało zniszczone, dbają o naszą wspólną własność - zapewnia sołtyska.
sprzątanie cmentarza Niedawno solidarnie z Kołem oczyścili i odnowili stary cmentarz ewangelicki, zabytek, który pozostał po przedwojennych mieszkańcach wsi.
We wsi brakuje świetlicy z prawdziwego zdarzenia. Obecna nie jest przystosowana do dużych imprez, mieszkają w niej ludzie, więc hałas przeszkadza lokatorom.
Na razie odłożono z pieniędzy sołeckich 5 tysięcy złotych na projekt, jest już wyznaczony teren pod zabudowę, tylko brak odpowiednio dużych finansów, liczą jednak na wsparcie UE.

Członkinie Koła spotykają się nieregularnie, ale jak jest coś do zrobienia to niezawodnie stawiają się wszystkie.
Co roku pod koniec lata mają ręce pełne roboty - przygotowania do dożynek gminnych. Zrobienie dużego wieńca na tę okazję zajmuje im kilka dni, do tego trzeba przygotować różne przysmaki, aby godnie zaprezentować sołectwo podczas obchodów.
wieniec dożynkowy

Nie może ich zabraknąć również na innych lokalnych uroczystościach i festynach.
Jeżdżą systematycznie na Festiwal Smaku do pobliskiego Gruczna, gdzie Koła Gospodyń, pasjonaci i drobni przetwórcy oferują do degustacji całą gamę różnorodnych smakołyków.
stoisko na festynie- Na naszym terenie w zasadzie nie ma specyficznych, regionalnych potraw, ani strojów ludowych. Do II wojny światowej mieszkali tu Niemcy, potem osiedliła się tutaj ludność z różnych regionów kraju. Mamy taką „kulinarną zbieraninę", dość charakterystyczne są dla nas czernina, kluchy ziemniaczane. Pamiętam, że moja babcia z owsa, albo zakwasu chlebowego co dzień rano gotowała barszcz - opowiada jedna z członkiń.

Na festiwal przyrządzają więc potrawy, które nie mają długiej historii, ale za to dobry smak: babeczki z kajmakiem, sernik, piernik na miodzie przekładany masą orzechową, drożdżówki, tradycyjny smalec, miód pitny z pasieki jednej z członkiń.
babeczki z kajmakiemWłasnoręcznie przygotowane potrawy prezentują także na wojewódzkim Święcie Miodu w Chełmnie, w Przysieku na festynie „Barwy lata, barwy jesieni", na Targach Turystyczno- Ogrodniczych „Lato na wsi" w Minikowie, wieczerzy wigilijnej w Starostwie Powiatowym. 
Za pieniądze zarobione na sprzedaży ciast kupiły sobie namiot na festyny, od czasu do czasu dostają też jakieś przydatne nagrody np. mikrofalówkę. Radzą sobie jak mogą.

ogród przydomowy Wielką radość sprawia im udział w corocznym konkursie „Piękna Zagroda", który ma dwa etapy - gminny i powiatowy. O tym jak „dobrą rękę" mają do kwiatów, a raczej ile zapału i pracy poświęcają na pielęgnację ogrodu świadczy fakt, że zajmują w nim czołowe miejsca. Co ważne, każda osoba startująca do konkurencji zostaje nagrodzona. Nagrody, jakżeby inaczej, to meble ogrodowe, donice, wazony, sadzonki krzewów ozdobnych i kwiatów.

zajęcia ceramicznePrzystąpiły do Lokalnej Grupy Działania „Zakole Dolnej Wisły", wiadomo - razem łatwiej. Biorą udział w organizowanych przez nią szkoleniach, których głównym założeniem jest rozwijać i profesjonalizować działania Koła. Ale oprócz szkoleń typowo informacyjnych, jest też trochę dla rozruszania ciała - zajęcia robienia ozdób z gliny, masy solnej, wikliny.

W Kole jest 12 kobiet, ale pracy i pomysłów do zrealizowania jest tyle, że wystarczyłoby i dla 50 osób. W tym roku będą się starały pozyskać środki na utwardzenie boiska, bo mieszkańcy co tydzień rozgrywają mecze, więc warto by zrobić boisko z prawdziwego zdarzenia. Marzą im się też latarnie słoneczne w parku.
- A moim osobistym życzeniem jest, żeby mieszkańcom chciało się więcej chcieć - mówi sołtyska.

zajęcia wikliniarskie

Tekst: Gosia Kowalska