Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Koło Gospodyń Wiejskich w Kamionku Wielkim

Miejscowość: Kamionek Wielki
Gmina: Tolkmicko
Powiat: elbląski
Województwo: warmińsko-mazurskie
Data powstania: lata 60. XX wieku
Przewodnicząca: Krystyna Greń
Telefon: (55) 231 37 47
Email: kgw.kamionekwielki@wp.pl
 

Historia

W Kamionku Wielkim oraz sąsiadujących z nim wsiach Koła Gospodyń Wiejskich zaczęły powstawać masowo w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Inicjatorami ich tworzenia były aktywnie działające w tych stronach Kółka Rolnicze. Pełniły one funkcję opiekuńczą nad KGW wspierając je finansowo i organizacyjnie.

kabaret "Remanent", kronika KGWWe wsi nie było świetlicy, więc kursy gotowania, kroju i szycia przyciągające cały szereg mieszkanek odbywały się po prostu w domach prywatnych. W okresie nasilonych prac żniwnych organizowane były dziecińce. Dzieci zostawały pod opieką którejś z członkiń KGW, a ich rodzice mogli w tym czasie oddać się pracy na roli.
Działalność KGW z biegiem lat słabła, członkinie robiły się coraz starsze i ich zapał do pracy społecznej wygasał. W końcu aktywność Koła została całkowicie zawieszona.

kabaret "Remanent", 1988 rokWe wsi na kilka lat zapanowały bezruch i cisza, ale czym więcej czasu mijało tym bardziej mieszkankom, jak same przyznają „czegoś brakowało". W styczniu 1985 roku pani Urszula Gajewska zaczęła namawiać sąsiadki do reaktywowania Koła Gospodyń Wiejskich. - To było pospolite ruszenie - śmieje się pani Ula. - Spotykałyśmy się na wywiadówkach w szkole, w sklepie, znałyśmy się dobrze i czułyśmy, że mamy duże pokłady niewykorzystanej energii i potencjału. Stąd powstał pomysł na wznowienie działań KGW - wspomina.
Dzięki współpracy z Kółkami Rolniczymi i Działem Wiejskiego Gospodarstwa Domowego funkcjonującym przy Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Starym Polu we wsi zaczęto organizować różnorodne szkolenia. Od przydatnych każdej gospodyni - kursów kroju, szycia i gotowania po budzące duże zainteresowanie warsztaty makramy, wykonywania stroików i kwiatów z bibuły.

kabaret "Remanent"Największą atrakcją stały się regularne wyjazdy do Teatru Dramatycznego w Elblągu. Przez kilka lat jeździły na wszystkie premiery. Do dziś wspominają te chwile oddechu od codziennych obowiązków z uśmiechem na twarzach. - Jak tylko grano nową sztukę pracownicy biura obsługi widza dzwonili i zapraszali nas na spektakl. Z czasem dotarcie do Elbląga stawało się coraz bardziej problematyczne, bo zaczęto likwidować kursy pociągów - opowiadają.
Przeszkody logistyczne nie były jednak w stanie zniechęcić ich do wizyt w teatrze. Ze śmiechem wspominają dziś desperacką podróż na spektakl pt. „Panienki Madame Tiny":
„Do teatru Benio tarpanem jedzie
w 17 osób upchane jak śledzie.
Na ten ścisk nikt kwaśnej nie robi miny,
bo chce obejrzeć sztukę „Panienki Madame Tiny"

Święto RodzinyBycie biernymi widzami przestało im wkrótce wystarczać. Za namową nieżyjącego już dyrektora Domu Kultury w Tolkmicku, pana Edmunda Wężyka założyły kabaret pod nazwą „Remanent". Same pisały teksty, wymyślały scenografię, szyły ubrania. Wielokrotnie jeździły z przedstawieniami do okolicznych miejscowości oraz na coroczne przeglądy Zespołów Artystycznych Kół Gospodyń Wiejskich.

„Proszę Państwa - dzisiaj leci
nasz kabarecik
Usłyszycie to i owo,
samą prawdę - daję słowo.
Trochę śmiechu i humoru
przyda się tego wieczoru.
Przecież każdy z Was powie
że śmiech to zdrowie!"

[archiwum kabaretu, listopad 1988]

Za swój największy sukces uważają wypracowany pod okiem pana Wężyka spektakl teatralny pt. „Qvo Vadis - obraz polski XX wieku".
Kabaret działał 3 lata i właściwie dziś żadna z nich nie wie do końca dlaczego przestał istnieć. Może jeszcze do niego wrócą, bo w wielu z nich ciągle tli się artystyczna dusza i skłonność do żartów.

Nie płacz kiedy skończymy
Nasz występ kabaretowy
Kiedyś znów się spotkamy
Gdy program będzie już nowy.

Piosenką Was powitamy
I wiersze też wymyślimy
„Remanent" we wsi zrobimy
Na nowo Was rozbawimy.

A komu łza z oczu spłynie
Niech otrze chusteczką nową
I uśmiech na twarzy błyśnie
Wesoło, kabaretowo.

Więc dzisiaj żegnajcie wszyscy
I miło nas wspominajcie
Gdy będzie następny występ
Gromadą nas powitajcie.

[archiwum kabaretu]

Koło Gospodyń inicjowało i angażowało się w wiele akcji społecznych na rzecz swojej miejscowości. Brały udział w budowaniu schodów prowadzących do położonej na wzgórzu szkoły. Razem z Radą Sołecką ufundowały szkole krzewy ozdobne i kwiaty. Miały olbrzymi wkład w zagospodarowanie i wyposażenie powstałej świetlicy wiejskiej.

25-lecie istnienia KGWPrzez 16 lat na czele KGW stała pani Urszula Gajewska, przez kolejne 5 lat przewodniczącą była pani Dorota Błażewicz, po niej pałeczkę przejęła pani Joanna Śledź. Obecnie funkcję przewodniczącej pełni pani Krystyna Greń.

Działania

We wsi nie ma żadnej placówki kulturalnej, miejscowa szkoła została zamknięta kilka lat temu, dlatego to KGW przejęło ich funkcję. Członkinie Koła Gospodyń mnóstwo czasu i sporo serca wkładają w życie swojej lokalnej społeczności.

kuligDzięki ich zaangażowaniu odbywają się we wsi uroczyste obchody Dnia Matki, Dnia Dziecka, Babci i Dziadka, spotkania opłatkowe, kuligi, zabawy andrzejkowe i karnawałowe. Imprezy przyciągają wszystkich mieszkańców wsi.
Od 2001 roku wspólnie z Radą Sołecką organizują ferie zimowe dla miejscowych dzieci. Przez dwa zimowe tygodnie każdego dnia na najmłodszych czekają gry, konkursy i poczęstunek przygotowany przez członkinie KGW. Funkcjonujący we wsi Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy wypożycza na tę okazję stoły do ping - ponga i gry planszowe. Odbywają się rozgrywki szachowe oraz kurs tańca towarzyskiego, zajęcia komputerowe. Istniejące we wsi Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Kamionek Wielki organizuje dla dzieci ciekawe zajęcia. Urokiem małych miejscowości jest to, że we wszystkich istniejących grupach działających społecznie przewijają się te same osoby, w szeregach stowarzyszenia jest więc większość członkiń KGW.

wycieczka do SzymbarkaDlatego sporo inicjatyw realizują wspólnie ze stowarzyszeniem i Radą Sołecką. Przemiana zaniedbanego placu przy świetlicy w mały park to nie lokalny cud, ale ciężka praca wielu mieszkańców. Dziś trudno uwierzyć, że w miejscu ładnie przystrzyżonej trawy i drzewek jeszcze niedawno stały rozpadające się chlewiki i szopki oraz nadgryzione przez ząb czasu gołębniki.
KGW wspólnie ze stowarzyszeniem organizuje we wsi imprezy związane z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Pieniądze, jakie udaje się co roku zdobyć podczas kwestowania, aukcji i sprzedaży domowych wypieków zasilają konto WOŚP.
członkinie KGWZdarzają im się też całkiem spontaniczne akcje wywołane potrzebą chwili. Gdy okazało się, że dla tutejszej dziewczynki konieczna jest pompa insulinowa, a dla chorej na białaczkę z sąsiedniej wsi wsparcie finansowe momentalnie zareagowały i zorganizowały zbiórkę pieniężną. Miejscowych pogorzelców również nie zostawiły bez pomocy.

Najwięcej rozgłosu poza wsią przyniosły im ich dokonania kulinarne. Najlepsi mistrzowie kuchni mogliby im pozazdrościć umiejętności. Mają się czym pochwalić. Na konkursach kulinarnych, również tych na szczeblu wojewódzkim zajmują czołowe miejsca.
W Kamionku Wielkim, położonym tuż przy Zalewie Wiślanym kuchnia zawsze bazowała na rybach, więc w sposób naturalny ich specjalnością stały się dania rybne. Kipitok w wykonaniu pani Krystyny Greń zajął I miejsce w konkursie „Smaki Warmii i Mazur" w 2006 roku i otrzymał puchar prezesa Mazursko - Warmińskiej Izby Rolniczej. - Kipitok to inaczej zupa rybaków. Gdy rybacy wypływali na kilkudniowy połów gotowali sobie to co nałowili. Rozpalali ognisko, wkładali do kociołka różne gatunki ryb, zalewali portową wodą i pichcili na żarze. A że zupa bardzo lubi kipieć, stąd nazwa - opowiada pani Greń.

członkinie KGW prezentują swoje stoisko

Kipitok

Składniki:
ryby słodkowodne (różnego gatunku)
włoszczyzna (bez kapusty)
sól, duża ilość pieprzu, liście lubczyku i pietruszki

Warzywa i oczyszczone ryby gotować na wolnym ogniu. Pod koniec gotowania wrzucić pokrojone liście lubczyku, dodać sól, pieprz i posypać natką pietruszki. Zupę można podawać w kubku do picia lub na talerzu z lanymi kluskami.

wspólne przygotowywanie potrawIch dania wiodą prym podczas corocznego konkursu na najlepszą potrawę z leszcza w pobliskim Tolkmicku. Wśród wygranych znalazły się wykonane przez nie „Pieczeń Rybaczki ze Sztynortu" na pierwszym miejscu, a flaczki z leszcza na drugiej pozycji.
Sztynort to nic innego jak dawna, niemiecka nazwa Kamionka Wielkiego. Do przygotowania pieczeni potrzebny jest świeży, dobrze wyfiletowany leszcz. Dla osób nie mających doświadczenia filetowanie to dość karkołomne zajęcie, ale one doszły już w tym do perfekcji. Rybę oczyszczoną z ości należy zmielić, do masy dodać wcześniej podsmażoną cebulkę i pieczarki, doprawić natką pietruszki. Zagęścić namoczoną bułką, dodać jajka, wymieszać i zapiec w brytfance.

Wielkim powodzeniem na konkursach cieszą się także kotlety rybne w różnych sosach oraz faszerowane leszcze i szczupaki. Ile dań potrafią przygotować z ryb? Nie ma wątpliwości, że na każdy dzień roku mogłyby serwować co innego.
Nie samymi rybami w Kamionku wielkim się żyje, o nie... Na bazie przepisów przekazanych im przez matki, teściowe i babki wyczarowują inne pyszne potrawy. „Podhujaszcze pierogi" z ziemniaczanym farszem w wykonaniu pani Aliny Milewskiej zwabiają tłumy nie tylko swoim aromatem, ale i nietypową nazwą. Inne ich specjały to serek topiony z kminkiem pani Urszuli Gajewskiej, „Miód emerytowanego rybaka" - lekko musujący napój według receptury pani Joanny Śledź oraz „Jaskółcze Gniazda" pani Janiny Iwon.

stół z przysmakamiOd roku przy wsparciu Elbląskiego Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Pozarządowych (ESWIP) we wsi trwają prace nad tworzeniem wioski tematycznej. Tematu przewodniego wokół którego będzie budowana marka i specjalizacja wsi nie trzeba było daleko szukać. Zalew Wiślany na wyciągnięcie ręki, słynne na całe województwo potrawy z ryb wykonywane przez KGW, panowie znani z dobrych połowów i wędzenia ryb... „Wioska Ryb i Szuwarów" - taka nazwa spodobała się wszystkim i pasowała do wsi jak ulał.

Członkinie KGW mają mnóstwo planów i pomysłów związanych z budową wsi tematycznej. - Najpierw chcemy przygotować odpowiedni wystrój, wykonać ozdobne daszki z trzciny i płoty wiklinowe. Kurs plecionkarski mamy już za sobą. Teraz czekamy tylko aż świetlica zostanie wyremontowana, wtedy ruszymy z pracami - mówią z charakterystyczną dla nich nutką entuzjazmu w głosie.

członkinie KGWNa razie z braku lokum spotykają się w garażu, który mąż jednej z koleżanek „wypożycza" im na spotkania. Czasami widzą się niemal codziennie, dobrze przyjść, porozmawiać, pośmiać się, wypić razem kawę. Te chwile są szczególnie cenne dla kobiet starszych i samotnych. - Koło Gospodyń to taka instytucja rodzinna. Prowadziły je nasze mamy i babki. Teraz my wciągamy swoje córki i wnuczki - śmieją się.

Tekst: Gosia Kowalska