Koło Gospodyń Wiejskich w Janowie
Miejscowość: Janowo
Gmina: Starogard Gdański
Powiat: starogardzki
Województwo: pomorskie
Przewodnicząca: Hanna Wiśniewska
Telefon: (58) 5630676, 502865897
Email: jamida@wp.pl
Historia
Dzieje
Koła nie są niestety udokumentowane. Obecna Przewodnicząca, której
matka była niegdyś w Kole, pamięta z dzieciństwa, że ówczesne
działania skupiały się przede wszystkim na dystrybucji drobiu i
pasz. Organizowano także kursy z zakresu gospodarstwa domowego:
gotowania, pieczenia, kroju i szycia.
-
Zawsze był problem ze spotkaniami w większym gronie, bo nie było
we wsi miejsca przeznaczonego na ten cel. To spowodowało, że
mieszkańcy wsi odsunęli się od siebie, a Koło w końcu przestało
istnieć - wspomina.
Działania
Koło
zostało reaktywowane 13 czerwca 2007 roku. Co było głównym
motywem przywrócenia go do życia? Chęć oddolnego rozwiązywania
problemów wsi. A jak podkreśla Przewodnicząca jest ich wiele.
-
Wieś przecina droga wojewódzka, zanim się obejrzysz, już ją
przejechałaś. Zabudowa jest rozproszona, nie mamy własnych dróg,
kościoła, remizy, ani świetlicy, nawet przystanek autobusowy jest
tylko na żądanie. Pomyślałam, że jeśli oprócz Rady Sołeckiej
będzie jeszcze Koło Gospodyń Wiejskich, to staniemy się bardziej
widoczni, a siła nacisku na urzędników będzie większa - mówi.
Dużo energii we wznowienie działań Koła włożył sołtys, Pan Henryk Snaza, który wspierał i mobilizował, bo marzy mu się, aby ich wieś nie odstawała od innych, żeby „było ją słychać i widać, i czuć".
Na
wieść o reaktywacji Koła, nie wiadomo, czy z ciekawości, czy z
potrzeby integracji i wspólnego działania, przybył tłum kobiet,
co było dla inicjatorów całego przedsięwzięcia nieomylnym
znakiem, że trafili w dziesiątkę.
- Wszystkie panie, do których
zadzwoniłam chętnie włączyły się w działania, żadna nie
odmówiła - wspomina ten dzień Przewodnicząca, która zresztą
może pochwalić się wieloletnim doświadczeniem w pracy społecznej.
Koło
„ruszyło z kopyta". Kobiety na początek zajęły się
najpilniejszymi kwestiami. Dzięki ich staraniom na szosie
przelotowej zostało oznakowane przejście dla pieszych oraz stanął
znak ograniczenia prędkości, w efekcie czego droga stała się
bardziej bezpieczna. Sprawą
niecierpiącą zwłoki stała się budowa świetlicy, bez niej nie
wyobrażały sobie dalszego rozwoju wsi.
-
Nasze Koło liczy w tej chwili 20 osób, ale tak naprawdę dziewczyn
byłoby dwa razy tyle, tylko jest problem z tym, gdzie się mamy
pomieścić, spotkać. Na razie zbieramy się w domach prywatnych, we
własnych garażach, ogródkach, co na dłuższą metę jest bardzo
uciążliwe - wzdycha Przewodnicząca.
W 2007 roku Koło wraz z innymi aktywnymi jednostkami utworzyło Grupę Odnowy Wsi Janowo. W wyniku ich działań i nacisków zapadła w końcu decyzja o rozpoczęciu przy ulicy Długiej budowy centrum kulturalno - sportowo - edukacyjnego, w którego skład będzie wchodzić świetlica, plac zabaw oraz boisko do siatkówki. Świetlica ma być oddana do użytku na początku 2010 roku. Członkinie Koła już teraz mają wiele związanych z nią planów, jak choćby prowadzenie kursów haftu kociewskiego, czy zajęć dla dzieci niepełnosprawnych.
Na
razie radzą sobie, jak mogą. Siłą rzeczy większość imprez
organizują pod gołym niebem, a część w świetlicy w pobliskiej
wsi.
Jedna
z miejscowych rodzin udostępnia im plac na festyn dla dzieci. W tym
roku na zabawę przybyło aż 140 maluchów. Członkinie Koła same
były zaskoczone taką frekwencją, bo nawet nie miały świadomości,
że we wsi jest taka ilość dzieci.
Na
koniec lata zawsze organizują festyn rodzinny - Dzień Pieczonego
Ziemniaka, w marcu hucznie obchodzą Dzień Kobiet.
Pod koniec grudnia przygotowują
Wigilię połączoną z Dniem Seniora. Członkinie „dawnego"
Koła, mimo podeszłego wieku same się deklarują do pomocy, pieką
ciasta i asystują w przygotowaniach.
Okolicznościowe imprezy służą
bliższemu poznaniu się mieszkańców, przy muzyce, zabawie i
pysznych przekąskach integracja zachodzi niemal samoistnie.
- 80% mieszkańców to ludzie
napływowi z miasta, ale chętnie jednoczą się z wsią, nie
traktują jej jak noclegowni. Musimy stwarzać im
okazję do wzajemnego poznania się, spotkania - opowiada
Przewodnicząca.
Już w pierwszym roku działania członkinie Koła, gnane ciekawością wybrały się na turniej Kół Gospodyń Wiejskich. Rok później w Jabłowie na gminnym turnieju KGW miejsce na widowni zamieniły na scenę.
Zmierzyły się tam z innymi Kołami w 5 konkurencjach:
- Kulinaria - produkt tradycyjny pochodzenia zwierzęcego.
- Inscenizacja - legenda o własnej wsi.
- Wystawa - rodzima wieś w starej fotografii.
- Scenka kabaretowa - wakacje u babci.
- Pokaz - bezpieczny roboczy strój w rolnictwie na wesoło.
W 2009 roku zdobyły II miejsce w turnieju gminnym. Na początku przyszłego roku będą reprezentować Kociewie na turnieju powiatowym.
Załapały bakcyla i jak deklarują,
teraz już systematycznie będą uczestniczyć w turniejach.
Co roku biorą udział w Dożynkach.
Prezentują się wtedy we własnych strojach kociewskich z
własnoręcznie przygotowanym wieńcem, a w międzyczasie serwują
regionalne przysmaki. Największym powodzeniem cieszą się
wytwarzane przez nie nalewki. Zawsze
mają jakieś oryginalne nazwy i są podane w nietypowy sposób.
-
Trzeba ludzi pozytywnie zszokować. Malinówka nie przyciągnie ich
uwagi, co innego „Zemsta Sołtysa" lub „Czar PGR-u", nikt nie
przejdzie obok nich obojętnie - śmieje się Przewodnicząca.
W celu kultywowania tradycji gastronomicznych i promowania regionalnych potraw uczestniczą co roku w konkursach Nasze Kulinarne Dziedzictwo - Smaki Regionów, gdzie prezentują własnoręcznie przygotowane specjały, wykonane wg starych receptur ich babek i matek. Jednocześnie idą z duchem czasu, biorą udział w kursach komputerowych oraz nauki języka angielskiego.
Problemem jest dla nich brak dobrego przepływu informacji. Dużo wiadomości np. o okolicznych festynach, imprezach, jak twierdzą dociera do nich za późno. Bolączką jest także brak finansów z zewnątrz, Koło utrzymuje się przede wszystkim ze składek członkowskich.
Obecnie z niecierpliwością czekają na zakończenie budowy świetlicy.Przewodniczącej marzy się założenie w niej Muzeum Rolnictwa, tak żeby, jak mówi z nutką sentymentu w głosie, jej wnuki miały szansę zobaczyć jak wygląda pług, drewniane brony i inne dawne narzędzia rolnicze.
Jak
zgodnie twierdzą najważniejsza w działaniu jest fajna
atmosfera.
- Środowiska wiejskie mają to do
siebie, że identyfikują się z miejscem, w którym żyją. Jak u
nas rzucimy hasło, że robimy
festyn to włączają się wszyscy, każdy zawsze coś od siebie
dołoży. Mamy
dużo szczęścia, bo we wsi mieszkają ludzie dobrej woli, którzy
chcą coś zrobić dla swojej społeczności. Gdy wprowadza się ktoś
nowy idę w odwiedziny i osobiście zapraszam do współpracy, do
przyłączenia się. To działa - przekonuje Przewodnicząca.
HYMN KGW JANOWO
My
Kociewskie dziołchy
Wielkie
paradnice
Mieszkamy
w Janowie
Opodal
ulicy
Tańczymy,
śpiewamy
I
się spotykamy
Więc
naszym działaniem
Koło
ożywiamy.
Ni
piasek, ni glina
Taka
to kraina
Mnóstwo
nowych rodzin
Życie
tu zaczyna
W
świetlicy na Długiej
Wiele
planów mamy
Będziemy
budować
A
potem świętować!

Tekst: Gosia Kowalska











