Koło Gospodyń Wiejskich w Gostycynie
Miejscowość: Gostycyn
Gmina: Gostycyn
Powiat: tucholski
Województwo: kujawsko-pomorskie
Data powstania: 1960
Przewodnicząca: Elżbieta Weyna
Adres: ul. Usługowa 9, 89- 520 Gostycyn
Telefon: 664 326 846, (52) 33 46 118
Email: elzbietaweyna@wp.pl
Historia
Obywatelski zapał zaczął budzić się
w Gostycynie w 1959 roku. Stało się to za sprawą czworga
mieszkańców, którzy wpadli na śmiały pomysł wybudowania
świetlicy wiejskiej własnymi siłami, ze składek społecznych.
Inicjatywę podchwycili inni i już w styczniu następnego roku
budynek stał.
Na fali wszechobecnego entuzjazmu
postanowiono założyć Koło Gospodyń Wiejskich. W ciągu
pierwszego miesiąca zapisało się do niego 50 kobiet.
Zbliżał się marzec. Kilka
najbardziej aktywnych osób objechało traktorem całą wieś
zapraszając osobiście każdą z mieszkanek na pierwsze wspólne
święto - Dzień Kobiet.
Podczas uroczystości, która
całkowicie zintegrowała miejscowe kobiety „panowie zamienili
się w czarujące kucharki w fartuszkach, z serwetami na ręku,
biegali między stolikami obsługując panie i wręczali oczywiście
kwiaty" [zapis z kroniki KGW].
Pierwszą
przewodniczącą została pani Maria Kloska, a zaraz potem w jej
prywatnym mieszkaniu powstała „państwowa wylęgarnia
drobiu". Rok później na
czele Koła Gospodyń stanęła Helena Straszyńska.

Nowy etap w życiu KGW rozpoczął się wraz z powstaniem w Gostycynie ośrodka „Nowoczesnej Gospodyni". Szybko stał się miejscem spotkań towarzyskich, kursów i wykładów. Odbywały się tu pogadanki z lekarzami, prelekcje zaproszonych kosmetyczek, propagatorów racjonalnego odżywiania oraz specjalistów wystroju wnętrz. Z zajęć praktycznych zorganizowano m.in. naukę kroju i szycia, gotowania oraz stugodzinny kurs haftu borowiackiego pod okiem znanej hafciarki z Tucholi Honoraty Bloch.
Gospodynie inicjowały we wsi wiele
czynów społecznych, dosłownie własnymi rękami utworzyły plac
gier i zabaw dla dzieci. Zachęcały do udziału w konkursie na
najpiękniejszy ogródek, którego zadaniem było zmobilizowanie
mieszkańców do zadbania o estetykę własnego gospodarstwa.
Wyprawiały liczne potańcówki, a środki pozyskane z biletów
wstępu przeznaczały na organizację Dnia Kobiet, Dnia Dziecka,
dożynek i innych lokalnych działań.
W latach siedemdziesiątych KGW miało do dyspozycji członkiń magiel elektryczny ufundowany przez miejscowy GS oraz pralkę wirnikową „Frania", a potem automatyczną. Dzięki istnieniu Koła Gospodyń kobiety miały dostęp do nowoczesnego sprzętu AGD, a ich praca domowa stała się lżejsza niż kiedyś.
Działania
Członkinie KGW spotykają się
regularnie raz w tygodniu. To czas zarezerwowany na rozmowy,
planowanie, uczenie się od siebie nawzajem.
- Przez kilka kolejnych tygodni
pokazywałam koleżankom jak należy czytać wzory szydełkowe
zamieszczane w czasopismach, bo mimo że większość z nich potrafi
szydełkować to nie radziły sobie z ich odszyfrowywaniem - opowiada
pani Renata Muzioł. -
Były też takie, które nie umiały trzymać szydełka w ręku, a
teraz robią piękne serwety i obrusy - dodaje.
Specjalnością pani Renaty są
olbrzymie, ażurowe bombki choinkowe. Jak uzyskać okrągły kształt?
- Po wydzierganiu wkłada się do środka bombki balon, a następnie
nadmuchuje go do pożądanych rozmiarów. Całość umieszcza się w
krochmalu. Po wyschnięciu balon należy przebić i delikatnie wyjąć,
a w rękach zostaje piękna okrągła bombka - wyjaśnia.
Członkinie Koła Gospodyń potrafią
zrobić niemal wszystko. Zawdzięczają to licznym szkoleniom
rękodzielniczym. Trzy lata temu miejscowy nauczyciel plastyki
pokazywał im technikę decoupage, wykonywania kwiatów z bibuły
oraz owczego filcu. We współpracy z Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego
w Minikowie odbywały się warsztaty tworzenia stroików
bożonarodzeniowych oraz palm wielkanocnych z naturalnych, dostępnych
w każdym gospodarstwie materiałów - siana, słomy, wikliny,
suszonych roślin.
Teraz poświęcają długie godziny na
naukę i doskonalenie umiejętności hafciarskich. Już wkrótce będą
samodzielnie ozdabiać własne stroje borowiackie. Udało im się
pozyskać środki na zakup tkanin oraz nici. Materiał jest już u
krawcowej, po niej pałeczkę przejmują one.
- Stroje są bardzo drogie, dlatego
większość prac jesteśmy zmuszone wykonać we własnym zakresie -
wyjaśnia Elżbieta Weyna, przewodnicząca KGW. - Są one jednak
niezastąpione na wszelkiego rodzaju jarmarkach i festynach, podczas
których prezentujemy siebie i naszą gminę - dodaje.
A takich imprez jest w roku nawet
kilkadziesiąt. Dni Borów Tucholskich i Zielone Świątki w Tucholi,
festyny organizowane przez Ośrodek Doradztwa Rolniczego w sąsiednim
Minikowie i Przysieku. I w końcu, u nich na miejscu, Dni Gostycyna i
świętojańska „Palinocka", na którą z pozostałymi 8 Kołami
Gospodyń Wiejskich z terenu gminy szykują zawsze gar zupy, mocno
przyprawionej, aby rozgrzewała do zabawy.
Na każdą z tych okazji gostycyńskie
KGW przygotowuje własne stoisko, z własnoręcznie wykonanymi
ozdobami oraz potrawami.
Ich sztandarowym, wielokrotnie
nagradzanym na regionalnych konkursach kulinarnych daniem jest
„fałszywy zając". Oryginalny przepis z 1949 roku pochodzi od
mamy pani Elżbiety Weyny.
Do przyrządzenia potrawy używa się zwykłego mięsa wieprzowego, z którego po przemieleniu formuje się wałek przypominający kształtem zająca. Powstanie potrawy było podyktowane potrzebą. Okres polowania na zająca jest bardzo krótki, bo trwa tylko około dwóch miesięcy, od Hubertusa do końca roku. W ciągu pozostałych miesięcy, kiedy zdobycie zajęczego mięsa było niemożliwe jadano właśnie „fałszywego zająca".
„Fałszywy zając"
Składniki:
karkówka
ziemniaki
jajka
mleko
bułka
sól
pieprz
majeranek
Mięso przepuścić przez maszynkę,
ziemniaki ugotować i również przemielić. Bułkę uprzednio
namoczoną w mleku odcisnąć, dodać przyprawy i jajka. Wszystkie
składniki wymieszać i dobrze wyrobić. Ugotowane na twardo jajka
ułożyć na przygotowanej roladzie, zwinąć i piec w foremce w
piekarniku.
Smakuje wybornie zarówno na gorąco,
jak i na zimno.
Członkinie KGW podczas wyjazdów
serwują także tradycyjny żurek oraz borowiackie zakleponki - prostą zupę o niepowtarzalnym
aromacie na bazie ziemniaków, śmietany i okrasy, najlepiej z gęsi.
Na deser polecają „Rogaliki cioci
Mieci" ze swojskim dżemem.
To
jednak nie koniec ich kucharskich poczynań. Podczas gdy miejscowy
Caritas organizuje ferie dla dzieci, a Gminny Ośrodek Kultury
zajmuje się przygotowaniem zabaw i zajęć, one biorą na siebie
część kulinarną. Przez dwa tygodnie nieodpłatnie gotują posiłki
dla 50 gostycyńskich dzieci. Znajdują nawet czas na przygotowanie
dla nich deserów, upieczenie ciast.
Dużym wydarzeniem, w którym biorą
udział są coroczne dożynki połączone z parafialnym odpustem w
dniu patronki kościoła świętej Rozalii. Przez wieś przechodzi
wielobarwny korowód z wieńcami dożynkowymi i plonami. Z tej okazji
wszyscy Gostycynianie ozdabiają swoje gospodarstwa, domy toną w
kwiatach.
- Dobrze nam się tu żyje, we wsi
sporo się dzieje. Przymierzamy się właśnie do założenia
stowarzyszenia, bo osobowość prawna da nam możliwość
pozyskiwania środków na realizację naszych pomysłów - mówi
Elżbieta Weyna.
Mają też wielką ochotę na wspólne
śpiewanie i założenie zespołu ludowego.
- Musimy jeszcze tylko
miejscowych muzykantów przekonać żeby wędki zamienili na
akordeony - śmieje się pani Elżbieta.
Opracowanie: Gosia Kowalska










