Koło Gospodyń Wiejskich w Charcibałdzie
Miejscowość: Charcibałda
Gmina: Myszyniec
Powiat: ostrołęcki
Województwo: mazowieckie
Data powstania: 2006
Przewodnicząca: Danuta Halina Kostewicz
Adres: Charcibałda 26, 07-430 Myszyniec
Telefon: (29) 592 02 31
Historia
Koło Gospodyń Wiejskich w
Charcibałdzie, jak i rozmaite późniejsze pomysły i inicjatywy,
narodziło się z potrzeby.
- Wiadomo, że jak kobiety mają
problem do rozwiązania to spotykają się w dwie, trzy i próbują
sobie wzajemnie pomóc - wyjaśnia przewodnicząca Danuta
Kostewicz.
Doszła więc do prostego wniosku, że
jeśli zjednoczą siły łatwiej będzie rozwiązać lokalne
problemy, przeforsować trudne sprawy.
Zaczęła zachęcać swoje sąsiadki do
założenia KGW. W związku z tym, że jest sołtyską wsi oraz
prezeską kilku innych organizacji pozarządowych, cieszyła się
dużym zaufaniem.
- Kobiety poczuły, że mają we mnie
oparcie, uwierzyły, że razem uda nam się ożywić naszą wieś. W
2006 roku utworzyłyśmy Koło Gospodyń Wiejskich - opowiada.
Jeśli chce się zintegrować wiejską
społeczność trzeba jej zapewnić miejsce spotkań. We wsi nie było świetlicy, ludzie
byli mało zżyci, rzadko współpracowali, każdy żył dla siebie
zajęty własnymi sprawami. Pani Danuta udostępniła więc na
spotkania budynek mieszczący się na terenie jej gospodarstwa.
Rozpoczęły się zabawy integracyjne, potańcówki, ale i zebrania,
podczas których debatowano o problemach wsi.
- Dzięki utworzeniu KGW oraz świetlicy
ludzie ponownie się zżyli, otworzyli na siebie, zaczęli robić
rzeczy pożyteczne dla wsi - przekonuje sołtyska.
Działania
Okazało się, że
powstanie KGW i świetlicy najbardziej pomogło dzieciom i młodzieży.
Dzięki niej, mimo że mieszkają w małej wsi zagubionej w środku
lasu mieli okazję spotkania się z ciekawymi ludźmi, poznania
fascynującego świata sztuki i nowych, nieznanych miejsc.
Koło Gospodyń
zrealizowało kilka projektów przeznaczonych właśnie dla nich.
Odbyły się warsztaty rzeźbiarskie, malarskie, pokazy starych
tańców kurpiowskich. Dzieci uczyły się tkania na krosnach, które
dzięki zamiłowaniu pani Danuty do zabytkowych przedmiotów znalazły
się w świetlicy. Starsze kobiety tłumaczyły, co to jest osnowa,
płocha, nicianka, jak dobierać kolory i materiały. Podczas zajęć
fotograficznych dzieci poznawały zasady robienia zdjęć, aby zaraz
później wyruszyć w teren i samodzielnie przygotować materiał do
albumu „Cudze chwalicie, swego nie znacie".
- Odbywały się
także spotkania z ludźmi pochodzącymi z Charcibałdy, którym
udało się spełnić marzenia, dużo osiągnąć. To pozwoliło
dzieciom zrozumieć, że ich możliwości są ogromne, jeśli tylko
zechcą. Zadziałało to na nie mobilizująco - opowiada pani
Danuta.
W ramach
integracji międzypokoleniowej młodzi uczestniczyli w spotkaniach z
seniorami „Nasze korzenie - czas wojny i okupacji". Czerpiąc
z ich bogatej wiedzy i doświadczenia tworzyli kronikę wsi
Charcibałda, przeprowadzali wywiady, zbierali pamiątki.
Młodzież
angażowała się w akcję „Niewidzialna ręka". Do
najbardziej potrzebujących samodzielnie dostarczali żywność
przekazaną przez Zarząd Rejonowy Polskiego Komitetu Pomocy
Społecznej w Ostrołęce. Porządkowali wciąż powszechne w tym
rejonie stare, drewniane kapliczki. We współpracy z Kołem Gospodyń
przygotowywali mszę świętą w gwarze kurpiowskiej, która odbyła
się w niedalekim Myszyńcu.

Przed świętami Bożego Narodzenia wszyscy bez względu na wiek uczęszczali na warsztaty robienia ozdób choinkowych, a potem wspólnie przystrajali choinki na terenie wsi. Żeby oko cieszyły. Podczas spotkań wigilijnych najstarsi mieszkańcy opowiadali o dawnych zwyczajach świątecznych i noworocznych.
Integracji służą
przede wszystkim zabawy wiejskie. Decyzją członkiń KGW są one
organizowane raz w miesiącu. Czasami gra na nich, jak za dawnych
lat, prawdziwa kurpiowska kapela ludowa, a starsi uczą młodszych
kroków tradycyjnych tańców.
- Dzieci mogą liczyć na pomoc przy
nauce. Moja siostra zorganizowała dla nich zajęcia wyrównawcze, a
brat, który zna biegle 7 języków i zwiedził prawie cały świat
prowadził z nimi konwersacje w języku angielskim - opowiada
sołtyska.
W świetlicy zostały zgromadzone
wszelkie pomoce naukowe, podręczniki, atlasy, słowniki.
Rekompensują brak szkoły i biblioteki.
Koło Gospodyń wpadło także na
pomysł zorganizowania we wsi „Kina Objazdowego". Jak pokazała
frekwencja, ludzie z dala od wielkich miast też chcą oglądać
dobre filmy.
- W KGW jest 20 kobiet, te młodsze
organizują zajęcia dla dzieci, zabawy, a starsze służą radą i
pomagają przy ozdabianiu kapliczek, przygotowują nabożeństwa
majowe przy krzyżach - mówi pani Danuta.
Wciąż istnieje tutaj mnóstwo
urokliwych, drewnianych kapliczek. Oprócz Jezusa i Maryi spotyka się
tu często świętych - Nepomucena chroniącego od powodzi,
Floriana - od pożaru i Rocha - od zarazy.
Danuta Kostewicz od kilku lat
organizuje we wsi „Mazowiecki Plener Rzeźbiarski na Kurpiach".
Stało się tradycją, że każdego roku po plenerze jedna kapliczka
zostaje na miejscu. Wyświęcanie jej to wielka uroczystość,
zbierają się tłumy ludzi, także z sąsiednich wsi.
- Dużą rolę w integracji lokalnej
społeczności odgrywa Zbigniew Jaroszewski, proboszcz z Myszyńca.
Podejmuje różnorodne działania dla dobra parafii, angażując w to
mieszkańców. Nasze KGW chętnie z nim współpracuje przy różnych
inicjatywach - opowiada pani Kostewicz.
W regionie, gdzie kultura ludowa wciąż
jest żywa, nie może zabraknąć tradycyjnej kuchni oraz sztuki
ludowej. Członkinie KGW starają się odtwarzać przepisy kulinarne
swoich przodkiń. Mają zamiar wydać kurpiowską księgę kucharską
urozmaiconą opisami tutejszych zwyczajów żywieniowych. Według
starych receptur przygotowują na lokalne festyny piwo kozicowe,
kapustę kiszoną zasypywaną kaszą jaglaną, zupę z dyni z
kluskami, przetwory z żurawiny, pępuchy i rejbaki.
Jak opowiada Danuta Kostewicz
„Rejbakami nazywa się tu kluski robione z ziemniaków, jak
również potrawę pieczoną na blasze z dodatkiem cebuli, mięsa,
boczku, słoniny. Takie rejbaki bardzo często kiedyś jadano we wsi
Wolkowe. Teraz, jeżeli chce się obrazić chłopa z tej miejscowości
to mówi się „ty rejbaku". A sama nazwa rejbak pochodzi od
rejbowania czyli ścierania ziemniaków na tarce".
Rejbak po wolkowsku
Składniki:
3 kilogramy ziemniaków
10 dkg mąki
1 łyżka mąki ziemniaczanej
0,5 kilograma wieprzowiny gotowanej
30 dkg kiełbasy zwyczajnej
1 duża cebula
3 jaja
0,5 kilograma wędzonki
bułka tarta
smalec
sól, pieprz
Ziemniaki zetrzeć na tarce, dodać
do nich mąkę, jajka i pokrojone w kostkę ugotowane mięso. Słoninę
i cebulę drobno pokroić i podsmażyć razem z pokrojoną w kostkę
kiełbasą. Dodać do ziemniaków, wymieszać, doprawić do smaku,
następnie wlać do brytfanny wysmarowanej uprzednio smalcem i
posypanej bułką tartą. Wstawić do gorącego piekarnika i piec
około 40 minut.
Kawałki rejbaka podajemy polane
podsmażonym wędzonym boczkiem. Doskonałym dodatkiem do rejbaka
jest surówka z kapusty. Rejbak najlepiej smakuje na świeżym
powietrzu.
Członkinie
Koła Gospodyń wciąż potrafią tkać na krosnach kolorowe,
pasiaste chodniki, wykonywać misterne, szydełkowe serwety, kwiaty z
bibuły, palmy wielkanocne, wieńce dożynkowe.
-
Nasze kobiety potrafią wszystko, ale niestety nie są w
stanie tego sprzedać - mówi pani Danuta.
Dlatego myślą o założeniu we wsi
spółdzielni socjalnej, która stworzyłaby szansę na zarobienie
pieniędzy. Chciałyby dystrybuować też przetwory mleczne oraz te z
runa leśnego. We wsi otoczonej pozostałościami puszczy
kurpiowskiej szkoda by było nie wykorzystać tego naturalnego
bogactwa.
Opracowanie: Gosia Kowalska










