Kobiety na wsi.pl

kobieta z kogutem

Koło Gospodyń Wiejskich w Brzozowie

Miejscowość: Brzozowo
Gmina: Kijewo Królewskie
Powiat: Chełmno
Województwo: kujawsko-pomorskie
Data powstania: lata powojenne
Przewodnicząca: Ilona Borowska
Adres: Brzozowo 62/2, 86-200 Chełmno
Telefon: 602 137 096
Email: ila425@wp.pl
 

Historia

Brzozowskie Koło Gospodyń Wiejskich powstało, jak wiele mu podobnych, na fali powojennego organizowania życia wsi przez nowe władze.
- Po wyzwoleniu do naszej miejscowości zaczęli zjeżdżać ludzie z różnych regionów kraju. Nowych osadników trzeba było nauczyć zasad dobrego żywienia, prowadzenia gospodarstwa rolnego, podwyższyć higienę, rozpowszechnić tak zwany postęp. Tę rolę miało spełniać Koło - zaczyna Wanda Pasek, której matka była wówczas w Kole.
- We wsi musiało być Koło, gdyż tylko przynależność do niego dawała kobietom możliwość zakupu kurczaków oraz zdobycia innych deficytowych dóbr. Jak można się domyślać każda rodzina miała w Kole swoją przedstawicielkę, chcąc nie chcąc należała do niego większość mieszkanek - kontynuuje.
wystawa starych zdjęć z BrzozowaDla kobiet były organizowane liczne kursy gotowania, pieczenia, pokazy żywieniowe połączone z wykładami. Co jakiś czas do wsi przyjeżdżała instruktorka zaopatrzona w maszynę do szycia i prowadziła kurs krawiecki. Organizowano konkursy na najpiękniejszy ogród, na zagospodarowanie otoczenia, był ciągły pęd, aby kobiety wiejskie rozwijać i edukować. W momencie zlikwidowania Służby Rolnej opiekę nad Kołami przejęły Ośrodki Doradztwa Rolniczego. - Osoby, które kiedyś z ramienia tych instytucji zajmowały się Kołami, nazywano u nas „wugieduszkami", od jakiegoś skrótu, ale nikt już nie pamięta dokładnie.
Przy Kole działała wypożyczalnia zastawy stołowej, z której korzystali mieszkańcy, którzy akurat wyprawiali chrzciny, wesele, czy inne duże święto rodzinne.
Jak podkreślają obecne członkinie, Koło działało kiedyś na zupełnie innych zasadach niż aktualnie.
- Wraz z przyjściem przewrotu w 1989 roku Koła zaczęły umierać śmiercią naturalną, wysprzedawać majątek. Brzozowskie Koło zakończyło swój żywot w wyjątkowo burzliwej atmosferze, a echo tej kłótni nie przebrzmiało we wsi do dziś - ciągnie opowieść pani Wanda.
- Do zamknięcia działalności przyczynił się dodatkowo fakt, że nadeszły inne czasy, pojawiła się moda na "Zachód", bycie w Kole stało się śmieszne, było kojarzone z absurdem czasów PRL-u - dodaje Ilona Borowska, obecna Przewodnicząca Koła.
Jak doszło do reaktywacji Koła? W 2004 roku pani Ilona po kilku latach wędrówki wróciła do swojej rodzinnej wsi, a że podobieństwa ponoć się przyciągają momentalnie zaprzyjaźniła się z kobietami, które tak jak i ją korciło żeby coś zrobić, rozruszać wieś, a przede wszystkim jej mieszkanki. Najpierw planowały założyć Towarzystwo Przyjaciół Brzozowa, szybko jednak uznały, że z prowadzeniem stowarzyszenia wiąże się dużo formalności i odpowiedzialności.
W efekcie gorących dyskusji zapadła decyzja - zaczynamy działać pod egidą Koła Gospodyń Wiejskich!
W styczniu 2005 roku zrobiły zebranie, przyszło 15 kobiet, na gruzach dawnego Koła, po latach przerwy, powstało zupełnie nowe, formalnie niewiele mające wspólnego z poprzednim.
- Pomimo, że po dawnym Kole pozostały tylko wspomnienia i czasami trudno namówić kogoś do pracy w KGW, to jednak zdarza się, że nowe panie do nas dołączają - śmieją się.
- U nas jednak wszystko dzieje się na zasadzie dobrowolności - mówi pani Wanda. - Staramy się dotrzeć do ludzi, pozytywnie ich „zakręcić".

Działania

Festiwal Smaku w GrucznieBrzozowo leży zaledwie 4 km od chełmińskiego rynku. Kiedyś stanowiło dobra klasztorne, obecnie jest sypialnią Chełmna i Torunia.
Z czego słynie najbardziej? Ze smalcu z lubczykiem, serduszek brzozowskich, kruchych ciastek ze skwarkami, a wszystko to za sprawą członkiń Koła Gospodyń, które brzozowskie przysmaki rozpowszechniają na licznych festynach i jarmarkach w bliższej i dalszej okolicy.
W czym tkwi tajemnica niezwykłego smaku ich kulinariów?
Smalec wytapiany jest na kuchni opalanej drewnem, bo wtedy ponoć jest najlepszy. Rosnący tu niemal w każdym ogródku lubczyk nadaje mu niepowtarzalny aromat i ciekawy kolor.
Serduszka brzozowskie mają kojarzyć się z bliskim położeniem Chełmna, które promowane jest od kilku lat jako „Miasto Zakochanych", ze względu na relikwie św. Walentego, które od paru wieków przechowywane są w tutejszej farze.
Kruche ciastka ze skwarkami mają bardzo stary rodowód. Po świniobiciu tradycyjnie wytapiano smalec, a ponieważ kobiety niegdyś były bardzo gospodarne i nic nie mogło się zmarnować to skwarki mieliły i dodawały do ciasta. Właśnie im ciastka zawdzięczają swoją niesamowitą kruchość.
Członkinie Koła ciągle szukają starych receptur, bo lubią zaskakiwać nowymi potrawami. Z każdą potrawą związana jest jakaś legenda, historia. Taki produkt wzbudza więcej ciekawości, bardziej intryguje, a nawet lepiej smakuje.

Terminarz Koła jest gęsto zapisany. Nie grozi im nuda i zasiedzenie. Co roku jeżdżą ze swoimi potrawami i rękodziełem na Jarmark Jaszczurczy do Chełmna, Festiwal Smaku w Grucznie, grudziądzki Jarmark św. Mikołaja, festyn „Barwy lata, barwy jesieni" i spotkania wielkanocne w Przysieku.
Ich specjały trafiają także w bardziej odlegle zakątki, zabierane są przez Urząd Marszałkowski na prezentacje do Berlina, do Brukseli.

prezentacja wielkanocna

Co roku w swojej wsi współorganizują festyn „Biesiada pod Brzozami". To oprócz tańców i wspólnej zabawy, także okazja do zaprezentowania umiejętności kulinarnych miejscowych gospodyń. Ogłaszają wtedy duży konkurs „Domowa Spiżarnia". Jest co smakować: nalewki, miody, dżemy, przetwory różnorodne od ogórków w miodzie, papryki marynowanej, ogórków w musztardzie po fantazyjne sałatki warzywne.
- Chodziłyśmy do każdego domu i tak wyciągałyśmy od każdej po słoiczku. Niechętnie dają, wstydzą się, nie potrafią się chwalić, ale na koniec, kiedy wystawiony produkt zostaje nagrodzony, to cieszą się bardzo - mówi pani Wanda.

Każdego roku pod koniec lata częstotliwość spotkań znacząco wzrasta. Dożynki tuż, tuż więc najwyższa pora na przygotowanie wieńca. Ich pierwszy wspólny wieniec, jak podkreślają zrobiony w wielkich trudach, zajął pierwsze miejsce na dożynkach powiatowych. - To był taki moment, że stwierdziłyśmy, że warto, że to, co umiemy jest doceniane, podoba się - wspominają. Niekwestionowaną zaletą ich wieńców jest fakt, że są wykonane wyłącznie z naturalnych elementów, kwiatów, ziół, słomy, kłosów, ziaren.

Podczas robienia wieńca dożynkowego

- Mamy we wsi mnóstwo utalentowanych kobiet. Co rusz odkrywamy jakieś zdolne rękodzielniczki, które w zaciszu domowym robią prawdziwe cudeńka, niestety tylko do szuflady.
Dzięki naszemu uporowi niedawno światło dzienne ujrzały piękne szydełkowe aniołki i serwetki robione przez jedną z mieszkanek. Siedziała w domu i nikomu z zewnątrz tego nie pokazywała, a jeszcze dodatkowo mąż ją stopował, nie doceniał, nie traktował jej szydełkowania poważnie.
Zwerbowałyśmy ją do Koła, teraz jeździ z nami wszędzie, na jarmarki, festyny i sprzedaje swoje prace. Mąż w końcu na jej robótki spojrzał przychylniejszym okiem, zwłaszcza jak zobaczył, że zaczęła mieć całkiem niezły wkład w budżet domowy - opowiada pani Wanda.

Pisanka wykonana metodą batikową przez Danutę MądrzejewskąPodobnie było z Danutą Mądrzejewską, spod której rąk wychodzą prawdziwe perełki - pisanki robione techniką batikową. O tym, że robi takie cudeńka dowiedziały się, mimo że jest członkinią Koła, od kobiet z okolicznych wsi. Była znana wszędzie wokół, a w Brzozowie nikt nie miał pojęcia o jej umiejętnościach. Od tego czasu, cyklicznie prowadzi dla nich warsztaty pisankowe.

W 2005 roku z programu pilotażowego Leader + „Ożywienie świetlic wiejskich jako centrów kulturalnych wsi" zorganizowały dla mieszkańców cykl zajęć „Dekorujemy nasz dom" .
Była możliwość nauczenia się wyplatania ozdób ze słomy i ziół, wykonywania wianków, lampionów, dekoracji z masy solnej i kwiatów z krepy.
Jeszcze w tym samym roku zaangażowały się w ideę Odnowy Wsi. Aktywnie włączyły się w pisanie strategii rozwoju Brzozowa. W efekcie, ze środków Unii Europejskiej wyremontowana została we wsi świetlica, z której oczywiście mogą korzystać, kiedy tylko jest potrzeba.
Prężnie uczestniczą w życiu wsi i gminy, bo na sercu leży im aktywizacja kobiet, integracja mieszkańców, rozwój ich „Małej Ojczyzny".
Zajęcia z dziećmiW działania chętnie włączają dzieci i młodzież. Na swoim koncie mają pokaźny dorobek.
Pokazy kulinarne „Zdrowo gotujemy - zdrowo żyjemy", cykl spotkań z ciekawym człowiekiem, warsztaty plastyczne dla dzieci i młodzieży „Pokaż światu swoją wieś", utworzenie „Spacernika brzozowskiego", czyli ścieżki edukacyjno - turystycznej, zagospodarowanie stawu, zwanego z niemiecka Dorfką, stworzenie fotograficznego archiwum wsi - to tylko niektóre ze zrealizowanych działań.
- Inicjatyw i pomysły na projekty wynikają z bieżących potrzeb mieszkańców wsi - zapewniają.
Kiedy ciężko zachorował syn jednej z członkiń bez wahania poświęciły swój czas i wykonały ponad 100 kartek świątecznych. Cały dochód ze sprzedaży został przekazany na leczenie chłopca.

Są otwarte na innowacje i chętnie się dokształcają. Uczestniczą w wielu kursach, bo nowa wiedza zawsze się przyda. Korzystają ze szkoleń organizowanych przez Fundację Wspomagania Wsi, Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Przysieku.

Spotkanie Organizacji Wiejskich w Marózie

W 2006 roku przystąpiły do partnerstwa Lokalna Grupa Działania „Zakole Dolnej Wisły".
- To był prawdziwy zastrzyk energii. Dużo wspólnej pracy, tworzenie strategii rozwoju, do tego wsparcie finansowe, które pozwoliło nam na zrealizowanie kilku fajnych projektów dla mieszkańców wsi. Niestety niebawem ten finansowy krwioobieg został przerwany. Teraz musimy same starać się o fundusze. Razem z Radą Sołecką składamy wnioski do Starostwa Powiatowego, na razie ta współpraca przynosi efekty - dostajemy pieniądze na realizację różnych inicjatyw we wsi.

Koło ściśle współpracuje z Ochotniczą Strażą Pożarną, Stowarzyszeniem na Rzecz Rozwoju Gminy Kijewo Królewskie, Radą Sołecką, Związkiem Wędkarskim, Sołtysem.
Mieszkańcy wsi chętnie angażują się w inicjowane akcje. - Świetlica jest taka ładna i przytulna dzięki ludziom. W ramach dofinansowania zbudowano budynek, resztę - cały wystrój zrobili mieszkańcy. Również chodnik we wsi został wykonany oddolnie, w ramach „czynu społecznego".

Podczas jednego z festynówCzują się związane ze swoją wsią. We wszystkim dostrzegają jakąś historię, tam gdzie jej nie ma, lubią ją tworzyć same. Przed zapomnieniem uchroniły lokalną legendę o mnichu, który w chatce położonej w brzezinie leczył ludzi życiodajnym sokiem brzozowym. W tym świętym miejscu powstała potem wieś, którą nazwano Brzozowem.
Na bazie skojarzeń związanych z nazwą miejscowości zaczęły promować „Miotłę Sołtysa/Sołtyski", oczywiście z gałązek brzozowych, wręczaną osobom dzierżącym to stanowisko, aby trzymały porządek we wsi.

Obecnie w Kole jest 20 kobiet, ale tak naprawdę działa 5-8 z nich. Ciągle przewija się pomysł założenia Stowarzyszenia, sformalizowania się. Kółko rolnicze w okolicy prawdopodobnie rozwiąże się w niedalekiej przyszłości, wtedy Koło Gospodyń, które mu podlega oficjalnie straci rację bytu.
Nie wiedzą jeszcze w jakiej formie, ale na pewno chcą dalej działać.
- Przeżywamy prawdziwy rozkwit. Teraz jest najlepszy czas na działania, moda na ekologię, na zdrowe produkty, na tradycję - a to przecież nasza działka - mówi Przewodnicząca. - Chciałabym, żeby w Urzędzie Gminy pracowała osoba odpowiedzialna za współpracę z organizacjami pozarządowymi, która byłaby dla nas źródłem informacji, o tym co się dzieje, w czym warto brać udział, bo często o różnych ciekawych inicjatywach dowiadujemy się za późno.

Tekst: Gosia Kowalska